Ted Cruz uzyskał w Iowa 28 procent głosów, Donald Trump- 24 procent. Taki wynik oznacza, że Cruz znalazł się w gronie faworytów do walki o nominację republikanów. Boże pobłogosław wspaniały stan Iowa. Oddajmy chwałę Panu - oświadczył Cruz, który swoje zwycięstwo w dużym stopniu zawdzięcza religijnym wyborcom.

Dla Donalda Trumpa drugie miejsce jest porażką, bo jeszcze kilka dni temu prowadził w sondażach. Rezultat z Iowa pozbawia też Trumpa aury człowieka, który odnosi same sukcesy. Miliarder uznał jednak drugie miejsce w Iowa za duże osiągnięcie. To niewiarygodne. Muszę przyznać, że absolutnie kocham mieszkańców Iowa - mówił do swoich zwolenników przypominając, że jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie dawał mu szans w Iowa.

Dużą niespodzianką prawyborów w Iowa jest trzecie miejsce Marco Rubio. Ten 44-letni polityk zdobył 23 procent głosów i uplasował się tuż za Trumpem. Tym samym Rubio znalazł się wśród kandydatów pomiędzy którymi rozegra się walka o nominację.  Głosowanie w Iowa to jednak dopiero początek procesu wyłaniania kandydatów w prawyborach prezydenckich w USA. Koleje starci już za tydzień w New Hampshire.

Tymczasem w obozie Demokratów, po przeliczeniu ponad 95 procent głosów Hillary Clinton wyprzedza Berniego Sandersa o 0,2-0,3 procent i prawdopodobnie po przeliczeniu wszystkich głosów to właśnie ona zwycięży w Iowa. Dla Sandersa wynik prawyborów jest dużym sukcesem. Choć nie ma jeszcze pełnych rezultatów wygląda na to, że zdobędziemy zbliżona liczbę delegatów - powiedział swoim zwolennikom. Następnie przypomniał główne hasła swojej kampanii - zmniejszenie ogromnych dysproporcji pomiędzy wąska grupą miliarderów a resztą społeczeństwa, bezpłatne publiczne szkolnictwo wyższe oraz opieka zdrowotna jako prawo obywatela.

Hillary Clinton w swoim przemówieniu brzmiała jakby to ona zwyciężyła w Iowa. Deklarowała, że jako przyszły prezydent będzie kontynuować politykę Baracka Obamy. Odwołując się do obecnego prezydenta Clinton skierowała sygnał do czarnoskórych wyborców, których poparcia była sekretarz stanu USA potrzebuje zarówno w prawyborach, jak i kampanii prezydenckiej, o ile zdobędzie nominację.