Odnosząc się do wojny w Syrii, zapewniał, że Rosja nie bombarduje tam celów cywilnych. Nie ma na to dowodów - dodał.
W przemówieniu na konferencji w Monachium premier Francji wezwał Moskwę do wstrzymania nalotów. Manuel Valls mówił, że Moskwa powinna natychmiast zaprzestać atakowania celów związanych z umiarkowaną opozycją oraz cywilami w Syrii.

To niezwykle istotne, by móc wynegocjować pokój w tym kraju - mówił Valls.

To właśnie rosyjskie bombardowania stały się jednym z powodów, dla których w ostatnich dniach zawieszono rozmowy pokojowe w Genewie. Moskwa twierdzi, że walczy z terrorystami z tzw. Państwa Islamskiego, ale Zachód oskarża rosyjskie władze o próbę zniszczenia umiarkowanej opozycji i tym samym wspieranie prezydenta Baszara al-Asada.

Rosja chroni swoje narodowe interesy w Syrii - mówił w Monachium rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew. W czasie dorocznej Konferencji Bezpieczeństwa odniósł się on do wcześniejszych oskarżeń Zachodu, że prowadzone przez Moskwę bombardowania w Syrii niszczą wysiłki społeczności międzynarodowej, by zakończyć wojnę domową.

Dmitrij Miedwiediew odrzucał oskarżenia, że rosyjskie naloty są w praktyce wsparciem dla syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada.

Nie mamy żadnych ukrytych celów. Bronimy jedynie swojego narodowego interesu - mówił Miedwiediew. Dodał, że oskarżenia o brak współpracy z Zachodem są „śmieszne”.

Od października ubiegłego roku Rosja prowadzi naloty na pozycje rebeliantów w Syrii. Moskwa twierdzi, że walczy z samozwańczym Państwem Islamskim, ale wspólnota międzynarodowa oskarża Rosję, że ta bombarduje pozycje umiarkowanej opozycji oraz cywilów i tym samym wspiera reżim prezydenta Baszara al-Asada. W ostatnim czasie ofensywa wojsk rządowych wspierana przez rosyjskie lotnictwo na miasto Aleppo spowodowała kolejną masową ucieczkę Syryjczyków w kierunku Turcji.