Na obrzeżach obozu, zwanego "dżunglą", rozlokowano ponad dwustu policjantów. Początkowo ewakuacja przebiegała spokojnie, nie licząc pojedynczych incydentów. Potem jednak doszło do starć.

Kilkaset uchodźców i działaczy organizacji walczącej o pozostawienie imigrantów w obozie starło się z siłami porządkowymi. Podpalono dwa sklecone z drewna i plastiku domki, które doszczętnie spłonęły. Policja użyła gazów łzawiących.

Organizacje humanitarne i część lewicy zarzucają władzom, że nie są w stanie zapewnić uchodźcom dachu nad głową. Ci, którzy chcą się ubiegać o azyl polityczny we Francji, zostaną rozlokowani w ponad stu ośrodkach na terytorium całego kraju. Osoby chcące się przedostać do Wielkiej Brytanii zostaną umieszczone w przystosowanych do mieszkania kontenerach.

Rząd twierdzi, że ewakuacja wynika z przesłanek humanitarnych - chodzi o bardzo złe warunki sanitarne w "dżungli". W obozie częste były także akty przemocy.