"peluję do wszystkich potencjalnych, nielegalnych migrantów zarobkowych, niezależnie od kraju ich pochodzenia: nie przyjeżdżajcie do Europy, nie wierzcie przemytnikom, nie ryzykujcie życia i pieniędzy - oświadczył Tusk po spotkaniu w Atenach z premierem Grecji Aleksisem Ciprasem.

To nic nie da. Grecja i wszystkie inne kraje europejskie przestaną być państwami tranzytowymi - dodał.

Tusk odwiedził Grecję w ramach podróży po krajach najciężej doświadczonych przez kryzys migracyjny. Jeszcze w czwartek ma się udać do Turcji, skąd ok. 1 mln migrantów przedostało się przez Morze Śródziemne do Grecji w ciągu ostatnich 14 miesięcy. Jak podkreślił przewodniczący Rady Europejskiej, współpraca z Ankarą w celu opanowania kryzysu jest obecnie "najwyższym priorytetem".

W zawartym w listopadzie 2015 roku porozumieniu z UE Turcja zobowiązała się do skuteczniejszej kontroli swej granicy z Grecją. W zamian Bruksela obiecała Ankarze 3 mld euro, które mają być przeznaczone na poprawę warunków życia 2,5 mln uchodźców z Syrii przebywających obecnie na terytorium Turcji.

Premier Grecji skrytykował część krajów unijnych za niechęć do uczestniczenia w mechanizmie relokacji uchodźców oraz samowolne zamykanie granic przed migrantami. Zapowiedział, że na zaplanowanym na 7 marca szczycie UE-Turcja zażąda objęcia sankcjami tych krajów unijnych, które nie wprowadzają w życie decyzji podjętych przez Radę Europejską.

Grecja w żadnym wypadku nie stanie się obozem dla zapomnianych dusz - podkreślił Cipras.

Według władz w Atenach w kraju utknęło ponad 25 tys. migrantów chcących kontynuować podróż na północ, a w ciągu marca liczba ta może wzrosnąć do 70 tys. To skutek ograniczeń wprowadzonych najpierw przez Austrię, a następnie przez inne kraje tzw. bałkańskiego szlaku migracyjnego, którym osoby przybywające przez Turcję do Grecji podążają na zachód lub północ Europy. Kraje te uzgodniły, że będą przepuszczać tylko 580 osób dziennie oraz wzmocnią kontrole na swych granicach.