Faworytką w tym wyścigu jest minister finansów Natalija Jareśko, urodzona w rodzinie ukraińskiej diaspory w amerykańskim stanie Illinois. Z naszych źródeł wynika, że dotychczasowy premier wstępnie zaakceptował jej kandydaturę.

Jako kandydata na szefa rządu wymieniano również Leszka Balcerowicza. Autor reform polskiej gospodarki w TVN24 sam skomentował te doniesienia.

– Premierem Ukrainy powinien być ktoś, kto jest z Ukrainy. Tam jest sporo dobrych ludzi. Gdyby można było odegrać inną rolę, mógłbym się na to zgodzić – powiedział. W kontekście pomocy Ukrainie widzi siebie w roli „strategicznego doradcy” przy ukraińskim rządzie.

Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji Balcerowicz jest w kontakcie z otoczeniem prezydenta Petra Poroszenki. Wizerunkowo jego wejście do rządu byłoby korzystne dla Ukraińców. Szczególnie w kontekście rozmów z MFW i narastającą falą krytyki o brak reform.

Zapytaliśmy wiceszefa administracji prezydenta Ukrainy Kostiantyna Jelisiejewa o to, czy Balcerowicz wejdzie do nowego rządu.

– Obecnie prezydent i premier Ukrainy współpracują, by znaleźć wyjście z sytuacji, która wynikła w rezultacie wyjścia kilku partnerów z koalicji. Kilka wariantów jest rozpatrywanych – oświadczył w rozmowie z dziennik.pl. – Jeśli chodzi o konkretne nazwiska, one oczywiście są omawiane, ale ich publiczne wymienianie byłoby przedwczesne – dodał.