Należy lepiej zorganizować przepływ migrantów, w możliwie najbardziej ludzki sposób, w poszanowaniu prawa, rozumiejąc jednocześnie, że wobec podobnego wyzwania, kompromis wszystkich nie zadowoli - mówi Didier Billion z francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych. Według niego nie można zarazem wymagać od Turcji by przyjmowała nieprzerwanie do siebie wciąż napływających uchodźców i jednocześnie żądać od niej, by zamknęła swoją zachodnią granicę tak, by zatrzymać napływ migrantów do Unii.

Ekspert przypomniał, że na terytorium Turcji już w tej chwili znajduje się 2,7 mln migrantów, dlatego kraj ten nie jest w stanie przyjąć ich więcej. W jego ocenie wstępne porozumienie między UE a Turcją oferuje przynajmniej jakąś próbę opanowania sytuacji i regulacji przepływu osób, a ponadto pomoże ograniczyć pole manewru przemytnikom, którzy zgarniają nie małe pieniądze na migrantach. Billion uważa jednak, że obecnie Turcja negocjuje niewątpliwie z pozycji siły.

Poza żądaniami finansowymi, Turcja żywi trochę goryczy, co do obecnego stanu negocjacji ws. przystąpienia do Unii. Negocjacji otwartych przecież już w 2005 r., a które są de facto zamrożone od 4, 5 lat. Więc Turcy mają nadzieję przekonać swoich europejskich partnerów do istoty roli geopolitycznej, jaką odgrywają, co jest prawdą i co zresztą widzimy w przypadku kryzysu migrantów, i w ten sposób wywrzeć presję na państwa członkowskie, by negocjacje w sprawie przystąpienia Turcji do Unii zostały wznowione - mówi ekspert.

Jego zdaniem Turcji można wiele zarzucić i należy to robić. Trzeba krytykować ograniczenia wolności, sposób, w jaki Erdogan zarządza krajem itd., ale gdyby Europejczycy podtrzymywali wcześniej dialog z Turcją, w większym stopniu byliby w stanie stawiać dzisiaj wymagania dotyczące praw demokratycznych - ocenia ekspert.

Podczas rozpoczynającego się w czwartek dwudniowego szczytu UE dopracowane ma zostać porozumienie z Turcją o współpracy w celu zahamowania fali migracyjnej. Wstępne ustalenia zakładają, że Turcja będzie przyjmować z powrotem każdego imigranta, który nielegalnie przedostanie się na greckie wyspy, a UE rozpocznie przesiedlenie uchodźców syryjskich bezpośrednio z obozów w Turcji. Plan zakłada również podwojenie unijnej pomocy dla uchodźców w Turcji (do 6 mld euro), przyśpieszenie liberalizacji wizowej i negocjacji akcesyjnych z Ankarą.