Porywacz, którego szef egipskiego MSZ miał nazwać idiotą, a nie terrorystą, sterroryzował załogę samolotu twierdząc, że ma na sobie pas Szachida. Nie przypominał jednak terrorystę z Państwa Islamskiego. Od razu, nie czekając nawet na pierwsze propozycje negocjatorów, zwolnił większość pasażerów. Pozwolił też robić ze sobą zdjęcia.

Prezydent Cypru Nikos Anastasiadis oświadczył, że porwanie nie jest związane z terroryzmem. Szef państwa oraz źródła w cypryjskich siłach bezpieczeństwa sugerowali, że motywy porywacza są osobiste i związane z jego byłą żoną, która mieszka na Cyprze. Według cypryjskich mediów w wyrzuconym z samolotu liście napisanym po arabsku i zaadresowanym do byłej żony porywacz miał zażądać spotkania z nią.

Cypryjskie ministerstwo spraw zagranicznych zidentyfikowało porywacza jako obywatela Egiptu, Seifa Eldina Mustafę. Według cypryjskiego MSZ mężczyzna jest niestabilny psychicznie. Wcześniej egipskie media podawały, że napastnikiem jest Egipcjanin, Ibrahim Abdel Tawwab Samaha, profesor weterynarii na Uniwersytecie w Aleksandrii. Jednak jego kolega z pracy powiedział później agencji Reutera, że profesor jest wśród porwanych.

Wśród pasażerów airbusa było m.in. ośmiu obywateli USA, czterech W. Brytanii, czterech Holandii, dwóch Belgów, Francuz, Włoch i Syryjczyk. Władze Egiptu podały, że wysyłają na Cypr samolot, którym do kraju mają wrócić pasażerowie.