- Zainaugurujemy z przywódcami europejskimi na czele z panią Merkel szkołę i szpital w Kilis - powiedział Davutoglu. Kilis to miejscowość leżąca tuż przy syryjskiej granicy i gdzie znajduje się olbrzymi obóz dla uchodźców uciekających przed wojną domową w Syrii.

Fundusz europejski, opiewający na trzy miliardy euro, jest przeznaczony dla 2,7 mln uchodźców syryjskich żyjących w Turcji i jest jednym z kluczowych punktów porozumienia między Turcją a Unią Europejską w celu zahamowania fali migrantów do Europy. Zawarte 18 marca porozumienie weszło w życie w poniedziałek; tego dnia odesłano z wysp greckich do Turcji 202 migrantów, głównie z Pakistanu i Afganistanu.

Premier Davutoglu pochwalił tę operację i ocenił, że zapobiegła ona temu, iż Morze Egejskie, oddzielające Turcję od Grecji i będące miejscem wielu utonięć podczas nielegalnych przepraw, nie będzie już nigdy - jak to ujął - "cmentarzem migrantów".

Jak poinformował we wtorek wysoki rangą przedstawiciel władz w Ankarze, Turcja jest gotowa przyjąć w środę kolejną grupę 200 migrantów deportowanych z greckich wysp. Nie chciał on ujawniać swej tożsamości, ponieważ plany nie zostały jeszcze ogłoszone publicznie.

Zgodnie z porozumieniem UE z Turcją, od 4 kwietnia uchodźcy, którzy po 20 marca wjechali nielegalnie do Grecji, mają być przetransportowani z tego kraju do Turcji. Za każdego Syryjczyka wydalonego z UE ma przybywać legalnie do UE inny Syryjczyk. Władze unijne szacują, że będzie to łącznie 72 tys. osób. To rozwiązanie ma być tymczasowe, a jego celem jest zniechęcenie uchodźców do nielegalnej przeprawy do Grecji oraz zniszczenie "modelu biznesowego" przemytników ludzi.