Protest był poprzedzony serią strajków lekarzy rodzinnych. W stołecznej demonstracji uczestniczyli również lekarze z prywatnych i państwowych szpitali oraz laboranci i pielęgniarki. Pod hasłem „Biurokracja nie leczy” domagają się zmiany planów zreformowania systemu opieki zdrowotnej, które gabinet Borysowa zaczął wprowadzać od 1 kwietnia.

Zdaniem lekarzy, którzy w 2016 r. nie podpisali porozumienia z Kasą Chorych, zarządzającą zebranymi od obywateli składkami zdrowotnymi, nowy system nie tylko zwiększy biurokrację i utrudni ich pracę, lecz zakłada też drastyczne cięcia środków na leczenie zarówno przez lekarzy rodzinnych, jak i w szpitalach.

- Głównym zadaniem protestujących lekarzy jest wspólna obrona prawa, interesów i zdrowia pacjentów - powiedział szef krajowego Związku Lekarzy Wencesław Grozew. Lekarze domagają się przedłużenia na obecny rok obowiązującej w 2015 r. umowy z Kasą Chorych, przewidującą więcej środków na leczenie i mniej zobowiązań biurokratycznych.

Grozew podkreślił również konieczność wywiązywania się przez budżet państwa z zobowiązań wobec Kasy i regularne płacenie składek za wszystkie grupy obywateli ubezpieczanych przez państwo: urzędników państwowych, mundurowych, emerytów i dzieci do 18 lat. Ministerstwo finansów często nie wywiązuje się z tych zobowiązań.

Protestujący lekarze nie zgadzają się także z wprowadzonym od 1 kwietnia obowiązkiem dopłat za leczenie przez ubezpieczonych obywateli. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów w rządowym programie, na razie odłożonym na jesień, jest wymaganie identyfikacji pacjentów przez odcisk palca. Urządzenie do identyfikacji powinny posiadać nie tylko szpitale, lecz m.in. lekarze rodzinni czy laboratoria.

Ministerstwo nie potrafiło wprowadzić systemu od 1 kwietnia, lecz nie rezygnuje z idei mimo protestów lekarzy i społeczeństwa obywatelskiego oraz licznych ostrzeżeń, że gromadzenie biometrycznych danych praktycznie wszystkich obywateli stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, tym bardziej że przetarg na realizację programu wygrała turecka firma.

Ministerstwo zdrowia odmówiło negocjacji z protestującymi.

Oprócz lekarzy w środę w Sofii protestowały matki niepełnosprawnych dzieci, zasiłków dla których nie podniesiono od kilku lat, a ich kwoty spadły poniżej minimalnej płacy. Przeciw zbyt łagodnym wyrokom protestowały także rodziny ofiar wypadków samochodach. Powodem stało się zredukowanie do dwóch lat wyroku na motocyklistę, który zabił dziewczynę na przejściu dla pieszych. Naczelny Sąd Kasacyjny uznał ofiarę współwinną w wypadku.