"Podczas gdy politycy (na Ukrainie) formują koalicję, rozmowy o głównej wartości Europy – ludzkim życiu – zostały zerwane. Poroszenko, Putin, oddajcie Nadiję!" – napisała Wira Sawczenko na Twitterze i Facebooku, zwracając się do prezydentów Ukrainy i Rosji, Petra Poroszenki i Władimira Putina.

Do apelu o rozpowszechnianie jej wpisu w sieciach społecznościowych siostra skazanej w marcu przez rosyjski sąd lotniczki dodała hashtag, adresowany do prezydenta Ukrainy: #PorochMaszJeszczeDobę.

We wcześniejszym wpisie Wira przekazała, że rosyjskie władze więzienne dopuściły w końcu do jej siostry ukraińskiego konsula. "Nadiję przed chwilą odwiedził konsul. Dostała kroplówkę. Niebawem z pewnością trafi do szpitala. Wzięła prysznic. Dziś zostanie zbadana. (Do kroplówki podłączono ją za jej zgodą.)" – czytamy.

W sobotę zaniepokojenie w związku z "krytycznym" pogorszeniem się stanu zdrowia Sawczenko wyraziło Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy. Ukraińska oficer prowadzi tzw. suchą głodówkę, co oznacza, że nie przyjmuje ani jedzenia, ani napojów.

Resort dyplomacji zaprotestował wówczas przeciwko decyzji rosyjskich władz, by nie dopuszczać do Sawczenko ukraińskich lekarzy i dyplomatów. "Podkreślamy, że Federacja Rosyjska ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za życie i zdrowie deputowanej (do parlamentu) Ukrainy, członkini Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Nadii Sawczenko" – zaznaczono w oświadczeniu.

Wyrok 22 lat pozbawienia wolności Sawczenko usłyszała 22 marca, a uprawomocnił się on 5 kwietnia. Lotniczka oświadczyła, że nie będzie się od niego odwoływała. Jej adwokat Mark Fejgin poinformował, że Sawczenko uznała, iż nie ma co liczyć na sprawiedliwość w rosyjskich sądach, a więc nie ma sensu składać apelacji.

Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał Sawczenko za współwinną śmierci dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w 2014 roku. Lotniczka nie przyznała się do winy i twierdzi, że została uprowadzona do Rosji przez prorosyjskich separatystów, zanim dziennikarze zostali zabici.