Ian Brzezinski odniósł się do ostatniego incydentu na Bałtyku - rosyjskie samoloty Su-24 przeleciały 20 razy nad niszczycielem USS Donald Cook znajdującym się na wodach międzynarodowych. Na pokładzie okrętu był polski śmigłowiec.

Uważam, że ten incydent, który Rosjanie w sposób prowokacyjny wywołali i w którym nękali amerykański okręt wojenny i polski helikopter, jest elementem stałego i nasilającego się wzorca rosyjskiego prowokacyjnego i bezczelnego zachowania na północnych, wschodnich i południowych obrzeżach paktu. Jeśli spojrzymy wstecz - nawet przed rosyjską inwazję na Ukrainę - możemy zaobserwować stałą eskalację takich zachowań, co jest bardzo niepokojące - powiedział PAP Brzezinski, były wicedyrektor wydziału ds. Europy i NATO w Pentagonie za rządów prezydenta George'a W.Busha.

Brzezinski ocenił, że mamy do czynienia z oczywistym działaniem Moskwy, prezydenta Putina, mającym na celu wybadanie, jak daleko może się posunąć wobec Sojuszu. Jak zaznaczył, to oczywiste działanie mające na celu pomniejszenie wiarygodności Sojuszu, pomniejszenie wiarygodności amerykańskiego przywództwa, wysiłek w kierunku tworzenia podziałów w Sojuszu.

Obawiam się, że jeśli Sojusz nie zmieni swojej taktyki i nie zacznie odpowiadać, że tak powiem +w naturze+, na takie prowokacje, będą się one prawdopodobnie nasilać. I wraz z eskalacją takich zachowań wzrośnie prawdopodobieństwo i ryzyko niezamierzonego konfliktu. I to może być bardzo niebezpieczne z powodu dynamiki eskalacji, jaką może mieć konflikt Wschód-Zachód - dodał.

Moskwa musi otrzymać ostrzeżenie, że jeśli nie zaprzestanie takich działań, będziemy wobec ich samolotów i ich okrętów wojennych zachowywać się tak samo. Właśnie tak postępowaliśmy w czasie zimnej wojny i to doprowadziło do stabilności, ponieważ obie strony nauczyły się szanować drugą stronę. W tej chwili znajdujemy się w sytuacji, w której Moskwa w sposób oczywisty nie okazuje szacunku Zachodowi, Sojuszowi ani nawet amerykańskiej sile militarnej i naszej gotowości do użycia tej siły. W czasie zimnej wojny, gdyby doszło do takiego incydentu, odpowiedzielibyśmy w sposób bardzo symetryczny - tłumaczył.

Brzezinski ocenił ponadto, że powinno się przekazać większe uprawnienia na niższe szczeble dowodzenia. Musimy zacząć delegować uprawnienia i bardziej ufać naszym dowódcom tak jak to robiliśmy w czasie zimnej wojny. Dać im możliwość do reagowania na takie prowokacje w czasie rzeczywistym. Tak robiliśmy w czasie zimnej wojny. Kiedy mieliśmy do czynienia z nękaniem samolotu Sojuszu, nie organizowaliśmy posiedzenia NAC, Rady Północnoatlantyckiej, żeby przedyskutować, co należy zrobić. Dowódcy mieli zalecenia, jak mają reagować i mogli działać na podstawie tych zaleceń w czasie rzeczywistym. To właśnie powinniśmy zrobić w obecnej sytuacji - przekonywał amerykański ekspert.