Do zdarzenia miało dojść w okolicach Cieśniny Piławskiej, czyli na rosyjskich wodach terytorialnych. To tam miały się zderzyć dwa okręty podwodne: polski "Orzeł" i rosyjski "Krasnodar" – jak poinformowała rosyjska agencja informacyjna Interfax.ru za REN TV. Ze zdarzenia rosyjski okręt miał wyjść niemal bez szwanku, z kolei polski – musiał być doholowany do bazy.

- Są to informacje całkowicie nieprawdziwe. Polski okręt nie zderzył się z żadną inną jednostką, nie doszło do żadnego incydentu, czy zdarzenia z rosyjskim okrętem. W ostatnich dniach okręt "Orzeł" pływał po polskich wodach terytorialnych, a obecnie znajduje się w porcie - mówi "Gazecie Wyborczej" kmdr ppor. Radosław Pioch, rzecznik prasowy Dowódcy 3 Flotylli Okrętów Marynarki Wojennej.

"Wychowawczy manewr"

Teraz link do informacji jest nieaktualny i prowadzi do stron głównych. Tymczasem, jak podaje jeden z niezależnych rosyjskich portali informacyjnych, informacje te "wciąż są dostępne w pamięci podręcznej rosyjskiego portalu społecznościowego Vk.com i w Google". Można tam wyczytać, że był to "wychowawczy manewr", który rosyjska łódź podwodna przeprowadziła na polskiej jednostce. Rosyjska atomowa łódź podwodna "Krasnodar" - wg tej informacji - miała podpłynąć pod "Orła" i wypchnąć polską łódź". 

Macierewicz: przed szczytem NATO będziemy poddawani różnym prowokacjom

Przed szczytem NATO będziemy poddawani różnym prowokacjom, które mają stworzyć wokół Polski atmosferę państwa, które burzy pokój na świecie - tak szef MON Antoni Macierewicz skomentował doniesienia o rzekomej kolizji okrętów podwodnych z Polski i Rosji.

Występując wieczorem na antenie Radia Maryja, Macierewicz podkreślił, że obecnie wchodzimy w ostatni etap trudnych, ale bardzo istotnych negocjacji związanych ze wzmocnieniem wschodniej flanki NATO. Jak mówił, chodzi w nich o to, w jakim zakresie i w jakim kształcie zostanie zrealizowana decyzja podjęta na lutowym spotkaniu ministrów obrony Sojuszu o wzmocnieniu obecności wojskowej w tej części Europy, w tym w Polsce. Szef MON przypomniał, że Amerykanie zdecydowali się rozmieścić w naszym regionie ciężką brygadę, ale - jak zaznaczył - odrębną kwestią są rokowania z NATO jako całością dotyczące kolejnej brygady.

Nic dziwnego, że w trakcie tych negocjacji coraz częściej mamy do czynienia z prowokacjami rosyjskimi - podkreślił Macierewicz. Przypomniał, że w pierwszej połowie kwietnia rosyjskie samoloty niebezpiecznie zbliżyły się do amerykańskiego niszczyciela USS Donald Cook, który ćwiczył na Bałtyku razem ze śmigłowcem polskiej Marynarki Wojennej. Takich prowokacji wówczas było trzy, wszystkie były niebezpieczne, wszystkie sprawiały wrażenie ataku czy możliwości ataku rosyjskich samolotów na polskie i amerykańskie jednostki - powiedział minister.

Zdaniem szefa MON doniesienia o rzekomej kolizji polskiego i rosyjskiego okrętu podwodnego to podobna prowokacja. Tym razem kształt jej jest odwrotny, ale efekt ma być taki sam - ocenił Macierewicz. Wszystko razem wyssane z palca, wszystko razem nieprawda. Natychmiast zostało to sprawdzone w dowództwie operacyjnym i mamy oczywiste, jednoznaczne zakwestionowanie, zaprzeczenie, by coś takiego miało miejsce - powiedział minister.

W tym okresie przed szczytem NATO, przed podjęciem przez NATO przełomowych decyzji dla polskiego bezpieczeństwa, absolutnie przełomowych, mających rozstrzygające znaczenie dla naszej przyszłości i dla naszej niepodległości będziemy poddawani najróżnorodniejszym presjom, prowokacjom, próbom zdestabilizowania sytuacji w Polsce i stworzenia wokół Polski atmosfery państwa, które nie jest stabilne, które jest gotowe wchodzić w najróżnorodniejsze działania prowokacyjne lub też prowokacjom się poddawać. Tak, byśmy mogli być przedstawiani opinii publicznej międzynarodowej jako czynnik nie do końca pewny - podkreślił Macierewicz.

Polska ma być przedstawiana jako czynnik nieobliczalny, niepewny, łamiący i burzący pokój światowy - dodał. Zarzucił części opozycji, że jest gotowa "włączyć się w ten chór".