Obecnie Europa może nieco odetchnąć w sprawie kryzysu migracyjnego na kontynencie, a głównym powodem jest porozumienie z Turcją, w ramach którego Ankara zobowiązała się przyjąć wszystkich uchodźców, którzy trafiają na greckie wyspy przez Morze Egejskie. Podczas gdy w lutym tą trasą do Europy dotarło 56 tys. osób, w kwietniu, po wejściu umowy w życie, było to tylko 8 tys.

Jednak gotowość Turcji do tego, by działać jako bufor na uchodźców, ma swoją cenę - podkreśla "FT" i przypomina, że dwa miesiące temu UE zgodziła się zapłacić Ankarze 6 mld euro na pomoc w przyjęciu dziesiątków tysięcy dodatkowych migrantów. Teraz Bruksela oferuje Turcji znaczną nagrodę polityczną pod postacią ruchu bezwizowego dla 80 mln Turków.

"Biorąc pod uwagę rosnący autorytaryzm prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana ta przedstawiona w środę propozycja jest kontrowersyjna. Ale nagląca potrzeba Unii, by uregulować kryzys migracyjny, oznacza, że nie ma ona wielkiego wyboru i musi podpisać trudne do przyjęcia porozumienie" - zauważa "Financial Times".

Przypomina, że Wspólnota zazwyczaj oferuje ruch bezwizowy państwom, które przestrzegają wolności słowa, prawa do sprawiedliwego procesu i rządów prawa, podczas gdy za Erdogana Turcja odrzuciła te wartości. "Oferując teraz zniesienie wiz, UE nie tylko osłabia własną pozycję dotyczącą praw człowieka, ale też ustanawia trudny precedens w sprawie radzenia sobie państwami, które mają równie wątpliwą przeszłość" - zaznacza brytyjski dziennik.

"Ta oferta wywoła polityczną awanturę w Europie. Prawicowi populiści we Francji i w Niemczech już ją atakowali, licząc na wykorzystanie antyimigrancyjnych nastrojów. Ich krytyka jest bezpodstawna, gdyż Turcy otrzymają wizy na trzy miesiące i nie ma powodów, by sądzić, że wielu z nich przedłuży swój pobyt. Mimo to wiele unijnych rządów, w tym francuski, znajdzie się pod silną presją wewnętrzną, by odrzucić propozycję, gdy będzie ona omawiana na szczycie w Brukseli w przyszłym miesiącu" - czytamy w "FT".

Według gazety unijni przywódcy, którzy niewłaściwie rozegrali kryzys migracyjny, muszą uznać, że jedną z niewielu opcji, jaka im pozostała, jest kontynuowanie porozumienia. Najlepiej byłoby, gdyby ich rządy wspólnie odpowiedziały na napływ uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, przesiadając uchodźców do 28 krajów UE i deportując migrantów ekonomicznych. Jednak wszystkie dotychczasowe próby znalezienia unijnego rozwiązania kończyły się zgryźliwością i zamykaniem granic przez liczne kraje.

Brytyjski dziennik uważa, że najrozsądniej byłoby, gdyby Unia wykorzystała tę okazję do znalezienia trwalszego rozwiązania kryzysu migracyjnego. Wspólnota musi wzmocnić swe granice zewnętrze i wprowadzić kroki, by rozdzielać uchodźców pomiędzy kraje "28". Jeśli Unia ma powstrzymać rosnącą falę migrantów, którzy próbują dotrzeć przez Morze Śródziemne do Włoch, musi pogłębić swe stosunki z krajami Afryki Północnej, wzmacniając ich bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy.

"Europa powinna zacisnąć zęby i wywiązać się z umowy z Ankarą. Choć jest ona wadliwa, to przynajmniej Turcja realizuje swoją część porozumienia (...). Unia, które popełniła tyle błędów w tym kryzysie, może zrobić niewiele więcej niż kontynuować, najlepiej jak potrafi, współpracę ze swym trudnym wschodnim sąsiadem" - konkluduje "Financial Times".