Wszystko zaczęło się, gdy jeden z uchodźców - Naser Nader - stworzył na Facebooku grupę, do której mogli dołączać ci, którzy chcieli pomóc ofiarom wielkich pożarów w Kanadzie - w prowincji Alberta ewakuowano 88 tysięcy ludzi, a straty są szacowane na około 9 miliardów dolarów kanadyjskich. Kanadyjczycy dali nam wszystko, gdy tu przybyliśmy. Naszym obowiązkiem jest teraz pomóc tym, którzy stracili wszystko, co mieli- napisał.

Sam Nammoura, który pomaga koordynować akcję, mówi "Huffington Post", że zarówno pomysł zbiórki, jak i reakcja na nią, całkowicie go zaskoczyły. Uchodźcy przybyli do nas zaledwie kilka miesięcy temu. Nawet 5 dolarów, które ofiarują niektóre rodziny, to dla nich majątek. Chcą jednak pomóc, by odwdzięczyć się Kanadyjczykom za ich hojność. Jestem z nich bardzo dumny - stwierdził. Zbiórka zmieniła też nastawienie tych Kanadyjczyków, którzy do tej pory nie za bardzo chcieli przyjmować uchodźców. Jestem wzruszony. Dopiero zaczęliście żyć od nowa, a jeszcze potraficie pomóc innym - skomentował jeden z obywateli wpis w internecie. 

Władze Kanady do tej pory przyjęły ponad 26 tys. uciekinierów - wynika z oficjalnych informacji rządu. Z czego za pobyt ponad 9 tys. ludzi zapłacili prywatnie sponsorzy - resztę sfinansowały władze. Ludzie najpierw przechodzą w obozach przejściowych na Bliskim Wschodzie kontrole bezpieczeństwa, a potem przewożeni są do Kanady rządowymi samolotami.