W przemówieniu w NATO Defence College prezydent podkreślił, że równowaga strachu nie jest dobrą receptą na kształtowanie obecnych stosunków międzynarodowych.

Potrzebujemy skupionego dialogu, by zredukować ryzyko błędu, unikać konfliktów i zwiększyć przewidywalność w naszych relacjach - mówił prezydent.

Zdaniem prezydenta "natura i cel dialogu NATO-Rosja nie powinny w żaden sposób podkopywać zdolności Sojuszu do odstraszania i umów w sprawie wspólnej obrony".

Według prezydenta należy pamiętać o tym, że wymogiem konstruktywnego zaangażowania jest to, by dialog ten "oparty był na zasadzie prawa międzynarodowego i szacunku dla terytorialnej integralności wszystkich państw". W przeciwnym razie - przestrzegł - dialog ten zostanie sprowadzony do pustych słów.

Europa stoi w obliczu radykalnej zmiany w dziedzinie międzynarodowego bezpieczeństwa, zarówno w sąsiedztwie na Wschodzie, jak i na Południu - oświadczył w wystąpieniu prezydent. Następnie zauważył: - Aneksja Krymu i agresja na wschodzie Ukrainy podważyły fundamenty europejskiego bezpieczeństwa, to jest szacunek dla prawa międzynarodowego, wewnętrznej suwerenności i terytorialnej integralności.

Prezydent mówił, że jednocześnie niestabilność w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie prowadzi do rosnącego zagrożenia terrorystycznego i stałego napływu migrantów do Europy. - Te zagrożenia i wyzwania przypominają nam, że musimy pozostać silni i zjednoczeni, by utrzymać nasze bezpieczeństwo, nasze wartości i nasz sposób życia - ocenił.

Andrzej Duda powiedział też, że warszawski szczyt NATO "musi dać jasny i głośny sygnał naszej jedności, politycznej woli i zdolności do obrony naszej wolności oraz krzewienia stabilizacji".

Para prezydencka złożyła kwiaty przy grobie Jana Pawła II: