60-letni Yildirim, jeden ze współzałożycieli AKP wraz z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, otrzymał głosy wszystkich 1 405 delegatów na nadzwyczajnym kongresie tego ugrupowania w Ankarze.

Yildirim, bliski sojusznik Erdogana, był na kongresie jedynym kandydatem na szefa partii, a także jedynym kandydatem na premiera po odejściu z tego stanowiska Ahmeta Davutoglu.

Jak pisze agencja Associated Press, Erdogan formalnie zwróci się do Yildirima z misją tworzenia rządu jeszcze w niedzielę, po zakończeniu kongresu AKP.

5 maja Davutoglu ogłosił, że nie będzie się ubiegał o pozostanie na stanowisku przewodniczącego AKP i tym samym przestanie być premierem. Komentatorzy zauważyli, że przyczyniła się do tego rosnąca różnica zdań między premierem a prezydentem. Ocenia się, że nominacja Yildirima scementuje władzę Erdogana, który zabiega obecnie o rozszerzenie swoich uprawnień poprzez zmianę ustroju na prezydencki - jak w USA albo we Francji.

Jak przewidywali wcześniej eksperci, Yildirim, jeszcze zanim został wybrany na szefa AKP, podczas przemówienia na niedzielnym kongresie mówił o potrzebie zmiany konstytucji oraz doprowadzenie do pełnej prezydenckiej władzy wykonawczej. Poparł tym samym dążenia Erdogana do zmiany konstytucji, mimo zastrzeżeń opozycji, że prowadzi to do ustanowienia autorytaryzmu w Turcji. Krytycy są zdania, że prezydent kieruje się wyłącznie swoimi ambicjami, a nie chęcią - jak deklaruje - uzdrowienia sytuacji politycznej w kraju.

Najpewniej już w poniedziałek można spodziewać się ogłoszenia składu nowego rządu.