Ministerstwo zastrzegło, że wstępne wyniki nie uwzględniają głosów oddanych korespondencyjnie.

Agencja Reutera podaje, że ponad 10 proc. wyborców zdecydowało się na głosowanie korespondencyjne; głosy te mają zostać policzone do poniedziałku, a więc możliwe, że wynik nie będzie znany do tego czasu.

W niedzielę tuż po zamknięciu lokali wyborczych o godzinie 17 austriacka telewizja ORF zaczęła przekazywać prognozy instytutu opinii Sora, z których wynikało, że prowadzenie objął Hofer z Austriackiej Partii Wolności (FPOe) z 50,2 proc. głosów, przed Van der Bellenem z 49,8 proc.

Po chwili sytuacja się odwróciła: to wspierany przez Zielonych kandydat zyskał przewagę w postaci 50,1 proc. głosów nad kandydatem FPOe, który miał 49,9 proc. poparcia.

Kolejne prognozy powyborcze po przeliczeniu ponad 90 proc. głosów mówiły już o równych wynikach (po 50 proc.) obu kandydatów.

Instytut Sora od początku zastrzegał, że zbyt mała różnica między wynikami kandydatów nie pozwala określić, kto zwyciężył.

Sam Hofer przyznał w niedzielę w telewizji ORF, że z wynikami wyborów "trzeba będzie poczekać do poniedziałku", aż do zakończenia obliczania głosów korespondencyjnych. W tym samym duchu wypowiedział się drugi kandydat.

45-letni Hofer, z zawodu mechanik lotniczy, wygrał pierwszą turę wyborów 24 kwietnia z wynikiem 35,05 proc. 72-letni emerytowany uniwersytecki profesor ekonomii Van der Bellen zdobył wtedy 21,34 proc. głosów.

Jeśli Hofer zwycięży w drugiej turze, będzie najmłodszym prezydentem w historii Republiki Austrii, a także pierwszym przedstawicielem skrajnej prawicy, który stanie na czele państwa należącego do Unii Europejskiej.