Michael Sandford został aresztowany w sobotę, gdy podczas wiecu wyborczego Trumpa w Las Vegas w stanie Nevada próbował odebrać pistolet agentowi ochrony.

Podczas przesłuchania powiedział, że przyjechał do Las Vegas, by zabić Trumpa. Poinformował, że dzień przed wiecem odwiedził strzelnicę, gdyż chciał się nauczyć strzelać. Przyznał, że wówczas po raz pierwszy w życiu trzymał w dłoniach pistolet.

Zamach na kontrowersyjnego miliardera planował od blisko roku. Brytyjczyk powiedział śledczym, że w przypadku niepowodzenia w Las Vegas, planował podjąć próbę zabicia Trumpa podczas jego kolejnego wiecu, w Phoenix w stanie Arizona. Zapewnił śledczych, że gdyby odzyskał wolność, to znowu spróbowałby zabić miliardera.

Sandford przyjechał do Las Vegas z Kalifornii, ale - jak podały amerykańskie media - przez ostatnie miesiące mieszkał w miejscowości Hoboken w stanie New Jersey.

Sędzia nie zgodził się na zwolnienie Brytyjczyka z aresztu za kaucją, gdyż uznał, że 19-latek stanowi potencjalne zagrożenie, a także ze względu na ryzyko jego ucieczki.

Według dziennika "Las Vegas Review-Journal", powołującego się na źródła sądowe, Sandford cierpi na autyzm. Nigdzie nie pracował, mieszkał w swoim samochodzie i przebywał w USA nielegalnie.