Byłem zaskoczony, tak jak większość z państwa, bo wierzę w sondaże, ale Brytyjczycy się wypowiedzieli i musimy uszanować wynik. Musimy teraz rozpocząć negocjacje, pokazać Brytyjczykom, że jako drużyna po głosowaniu (Wielkiej Brytanii) za wyjściem z UE przejmujemy kontrolę - powiedział Kamall dziennikarzom w Brukseli. Brytyjski europoseł, który jest liderem frakcji konserwatywnej (należy do niej PiS) w Parlamencie Europejskim, był zwolennikiem Brexitu.

Jak podkreślił, ma nadzieję, że wynik referendum będzie dla UE sygnałem ostrzegawczym. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR) od dawna mówili, że Unia nie może funkcjonować tak jak dotychczas, że musi się zreformować - przypomniał.

Kamall podkreślił, że on i inni brytyjscy europosłowie z jego frakcji pozostaną w Parlamencie Europejskim aż do faktycznego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Będzie to zależało od tego, jak długo potrwa proces negocjacji. Wciąż mamy jednak rolę do odegrania - zaznaczył. Dodał, że ważne jest "utrzymanie relacji" pomiędzy UE a Wielką Brytanią.

Brytyjczyk ocenił, że w obu obozach - opowiadającym się za Brexitem i popierającym pozostanie kraju w UE - były różne koalicje i wiele czynników zaważyło na decyzji wyborców. W jego ocenie po obu stronach - a nie tylko po stronie eurosceptyków, jak zarzucali im niektórzy - pojawiały się nieuczciwe, a czasem kłamliwe argumenty.

Inny europoseł EKR z Wielkiej Brytanii Ashley Fox ocenił, że priorytetem w nadchodzących tygodniach powinno być zjednoczenie brytyjskiej Partii Konserwatywnej, która podzieliła się na zwolenników i przeciwników wyjścia z UE.

Niezależnie od tego, która strona debaty wygrała, musimy teraz się zjednoczyć i skierować nasz wysiłek na zapewnienie gładkiego wyjścia z UE - wskazał. Dodał, że należy zabezpieczyć interesy Londynu podczas Brexitu oraz pamiętać, że UE i Wielka Brytania pozostaną przyjaciółmi, sojusznikami i partnerami handlowymi.

51,9 proc. Brytyjczyków opowiedziało się w czwartkowym referendum za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE, za pozostaniem w UE zagłosowało 48,1 proc. wyborców - poinformowała w piątek rano brytyjska komisja wyborcza, publikując ostateczne wyniki.