- Rząd brytyjski nie ma już demokratycznego mandatu do reprezentowania poglądów Północy w jakichkolwiek przyszłych negocjacjach z Unią Europejską. Uważam, że ciąży na nim polityczny imperatyw rozpisania "border poll" (wyborów w sprawie granic) - powiedział w piątek w rozmowie z północnoirlandzkim nadawcą RTE McGuinness, który w regionalnym rządzie zajmuje stanowisko zastępcy pierwszego ministra (wicepremiera).

"Border poll" nazwano północnoirlandzkie referendum z 1973 roku w sprawie zakończenia podziału Irlandii. Ogromna większość głosujących opowiedziała się wówczas za pozostaniem Irlandii Północnej w składzie Zjednoczonego Królestwa.

- Znajdujemy się teraz na niezbadanych wodach, nikt tak naprawdę nie wie, co się teraz stanie. Konsekwencje dla nas wszystkich na wyspie Irlandia są absolutnie ogromne. Może to mieć daleko idące skutki dla naszej (północnoirlandzkiej - PAP) gospodarki - dodał McGuinness.

Wcześniej przewodniczący partii Sinn Fein, Declan Kearney, oświadczył, że jeśli Wielka Brytania opuści Unię Europejską, to brytyjski rząd "utraci wszelki mandat", by reprezentować interesy mieszkańców Irlandii Północnej.

Sinn Fein to największa północnoirlandzka partia narodowa.

Szkocka Partia Narodowa (SNP) prawdopodobnie będzie domagać się rozpisania nowego referendum ws. niepodległości Szkocji - zapowiedział w piątek rano były przewodniczący SNP Alex Salmond. Przypomniał, że Szkoci w referendum głosowali za pozostaniem w UE.

- Racjonalnym wyjściem dla Szkocji byłoby nigdy nie opuszczać Unii Europejskiej - mówił Salmond stacji Sky News.

Jego zdaniem przywódczyni SNP Nicola Sturgeon będzie dążyć do ogłoszenia nowego referendum ws. niepodległości Szkocji.

51,9 proc. Brytyjczyków opowiedziało się w czwartkowym referendum za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - wynika z opublikowanych w piątek rano przez komisję wyborczą ostatecznych wyników. Za pozostaniem w UE zagłosowało 48,1 proc. wyborców.

>>>Pracujesz lub masz firmę w Wielkiej Brytanii. Sprawdź,co Cię czeka!<<<