Zdaniem wiceszefa Center for European Policy Analysis komunikat sekretarza generalnego NATO, że obie strony nadal dzielą głębokie rozbieżności świadczy, że nie udało się osiągnąć porozumienia ani "posunąć żadnych spraw do przodu".

Dla NATO w kontekście warszawskiego szczytu było istotne, by wykazać, że udało się utrzymać dwutorowość w stosunkach z Rosją – z jednej strony wprowadzamy elementy odstraszania, co prawda bardzo skromne, ale jest to jednak strategiczna zmiana w relacjach z Rosją, a z drugiej podejmujemy próby dialogu. Próba dialogu nastąpiła i zakończyła się niepowodzeniem – skomentował Zaborowski.

Jego zdaniem spotkanie Rady służyło także pokazaniu własnej spoistości Sojuszu, w którym "wiele państw NATO uważa, że elementy odstraszania są prowokacyjne" i idą za daleko. – Chodziło o pokazanie, że choć wprowadzamy elementy odstraszania, to Sojusz wykazuje też wolę otwarcia na dialog z Rosją – powiedział ekspert.

Ostatnie rosyjskie propozycje spotkań wojskowych i odbywania lotów z włączonymi transponderami pozwalającymi cywilnym służbom lokalizować wojskowe samoloty wskazują – ocenił Zaborowski – że po stronie rosyjskiej jest skłonność o porozumienia co do tego, by nie doszło do niebezpiecznych wypadków, które mogłyby prowadzić do eskalacji. – W NATO mówiono o tym od dłuższego czasu, Rosja zachowywała się w tej kwestii bardzo prowokacyjnie, ale wypowiedzi prezydenta Putina jeszcze sprzed szczytu wskazywały, że w tym skromnym temacie jest jakaś skłonność do rozmów. Teraz czekamy na konkrety – powiedział.

W środę w Brukseli po blisko trzygodzinnym spotkaniu Rady NATO-Rosja dotyczącym ustaleń warszawskiego szczytu między obu stronami pozostały "głębokie rozbieżności" ws. przyczyn wzrostu napięć. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślił, że Sojusz odpowiada na działania Rosji na Ukrainie; Rosja negatywnie ocenia decyzję o rozmieszczeniu czterech batalionowych grup bojowych liczących po około 1000 żołnierzy w Polsce, Estonii, na Litwie i Łotwie.