"Kilka baterii artyleryjskich zostanie oddanych do dyspozycji" armii irackiej wraz z instruktorami - sprecyzował prezydent Francois Hollande, zastrzegając jednak, że w Iraku nie zostaną rozmieszczone żadne wojska.

Potwierdził również, że pod koniec września do regionu tego zostanie wysłany lotniskowiec Charles de Gaulle. Pozwoli to nam zintensyfikować ataki na grupy terrorystyczne w Syrii i Iraku przy użyciu naszych (samolotów wielozadaniowych) Rafale - tłumaczył. Lotniskowiec z napędem atomowym Charles de Gaulle, okręt flagowy francuskiej marynarki wojennej, był już dwukrotnie w 2015 roku zaangażowany w działania zbrojne przeciwko Państwu Islamskiemu.

Prezydent Francji podkreślił, że decyzja o wysłaniu artylerii do Iraku nie zmienia charakteru naszej interwencji. Wspieramy naszych sojuszników w Iraku i Syrii, ale nie wysyłamy naszych sił do walki na lądzie - zaznaczył. Mamy służyć radą, szkolić, ale to nie nasi żołnierze walczą na ziemi w Syrii i Iraku - dodał.

Na początku czerwca źródła z otoczenia ministra obrony Francji Jean-Yves Le Driana podały, że w Syrii obecni są żołnierze francuskich sił specjalnych, którzy doradzają arabsko-kurdyjskim oddziałom walczącym z dżihadystami z IS. Do tej pory w kontekście walki z IS Francja przyznawała jedynie, że jej żołnierze - w liczbie około 150 - są obecni w irackim Kurdystanie.

Władze w Paryżu zapowiadały, że zwiększą wysiłki na rzecz zwalczania IS po ataku w Nicei, do którego przyznało się IS. Śmierć w zamachu poniosły 84 osoby, a ponad 350 zostało rannych.

Szef francuskiego państwa oświadczył w piątek również, że ma zaufanie do ministra spraw wewnętrznych Bernarda Cazeneuve'a, który oskarżany jest w kraju o niewystarczające zabezpieczenie obchodów Dnia Bastylii, święta narodowego Francji. Skrajnie prawicowa partia Front Narodowy i Francuska Partia Komunistyczna zażądały dymisji szefa MSW. Po raz kolejny Hollande zapewnił w piątek o zachowaniu przejrzystości w wyjaśnianiu okoliczności zamachu.