Większość terrorystów, którzy w minionych miesiącach dokonali zamachów w Europie, nie była uchodźcami - powiedziała Ulrike Demmer dziennikarzom w Berlinie. Demmer nie odpowiedziała na pytanie, czy kanclerz Angela Merkel nie obawia się w wyniku ostatnich wydarzeń spadku akceptacji w społeczeństwie dla swej polityki migracyjnej. "Pani kanclerz wyraziła żal z powodu wszystkich wydarzeń z minionych dni i tygodni. Musimy zaczekać na wyniki śledztwa" - zaznaczyła. Dodała, że incydent w Reutlingen nie jest sprawą dla służb bezpieczeństwa, a dla policji, zaś kulisy zamachu w Ansbach są dopiero badane.

Komentator telewizji publicznej ARD Thomas Baumann powiedział, że ostatnie wydarzenia wywołają ponownie dyskusję o polityce migracyjnej rządu Merkel. Spór o przyjmowanie imigrantów przycichł w minionych miesiącach ze względu na zamknięcie szlaku bałkańskiego w wyniku porozumienia UE-Turcja, co spowodowało odczuwalny spadek liczby nielegalnych migrantów.

W ostatnich dniach w Niemczech doszło do serii dramatycznych incydentów. 18 lipca uchodźca z Afganistanu zaatakował siekierą pasażerów w pociągu koło Wuerzburga w Bawarii, raniąc pięć osób. W ostatni piątek w Monachium 18-letni szaleniec pochodzenia irańskiego zastrzelił dziewięć osób w centrum handlowym. W Reutlingen (Badenia-Wirtembergia) w niedzielę Syryjczyk zabił Polkę zatrudnioną w lokalu serwującym kebab. W tym samym dniu wieczorem w Ansbach w Bawarii uchodźca z Syrii wysadził się w powietrze raniąc 12 przypadkowych osób.

Z danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA), o których pisze w poniedziałek "Neue Osnabruecker Zeitung", wynika, że od początku kryzysu migracyjnego w zeszłym roku na policję wpłynęło 410 zawiadomień wskazujących na osoby podejrzane o terroryzm wśród uchodźców. Liczba takich spraw rośnie - w połowie maja było ich 369. W 59 przypadkach wszczęto śledztwo