- Republikański kandydat nie ma kwalifikacji, by zostać prezydentem. Mówiłem to już tydzień temu, a on wciąż dowodzi, że tak właśnie jest - powiedział Obama na konferencji prasowej w Waszyngtonie.

Potępił budzące kontrowersje wypowiedzi Trumpa pod adresem rodziców zabitego w Iraku muzułmańskiego oficera armii USA, którzy wystąpili w lipcu na konwencji Demokratów w Filadelfii.

To, że Trump krytykuje rodzinę, która "zdobyła się na nadzwyczajne poświęcenia dla tego kraju, to, że wydaje się nie mieć podstawowej wiedzy o kluczowych sprawach w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Azji, oznacza, że jest przygnębiająco nieprzygotowany do stanowiska" - uznał Obama.

Pod adresem liderów Partii Republikańskiej, którzy wciąż popierają kandydaturę Trumpa, choć nierzadko krytykowali jego wypowiedzi, prezydent powiedział: "Nadchodzi moment, kiedy trzeba powiedzieć: dość". - Dlaczego go jeszcze popieracie? Co to mówi o waszej partii? - pytał Obama.

Prezydent odniósł się też do twierdzeń kandydatki Demokratów Hillary Clinton, że to Rosja stała za włamaniem hakerów na serwery Krajowego Komitety Demokratycznego. Ocenił, że nie wpływa to w znaczącym stopniu na stosunki Rosja-USA.

- Jest różnica zdań między USA a Rosją w bardzo wielu sprawach, ale sądzę, że dotąd udawało nam się skoncentrować na obszarach, gdzie mamy wspólne interesy - powiedział prezydent.

Oświadczył także, że w interesie Ameryki jest wspieranie uznanego międzynarodowo rządu Libii w walce z Państwem Islamskim. W poniedziałek administracja USA ogłosiła, że rozpoczęła tam naloty na pozycje dżihadystów. Prezydent wskazał, że chce pomóc legalnym władzom w walce z IS. Powiedział też, że brak stabilności w Iraku i Syrii doprowadził do kryzysu migracyjnego, któremu stawia czoła Europa.