W artykule tłumaczącym, dlaczego w listopadowych wyborach poprze kandydatkę Demokratów Hillary Clinton, i wyliczającym jej zalety Morell ostro krytykuje Trumpa, twierdząc, że "nie tylko nie ma on kwalifikacji na to stanowisko (prezydenta Stanów Zjednoczonych), ale mógłby nawet stanowić zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego".

W świecie wywiadu powiedzielibyśmy, że Putin zwerbował Trumpa jako nieświadomego agenta Federacji Rosyjskiej - uważa Morell.

Przypomina, że prezydent Rosji Władimir Putin był zawodowym agentem radzieckiej KGB, wyszkolonym w wykrywaniu słabości innych ludzi i ich wykorzystaniu. Dokładnie to zrobił we wczesnej fazie prawyborów. Putin zagrał na słabościach Trumpa, komplementując go. A Trump odpowiedział dokładnie tak, jak Putin to wykalkulował - pisze Morell.

Dodaje, że podczas kampanii Trump chwalił Putina jako wielkiego przywódcę. Wbrew amerykańskim interesom - a zgodnie z rosyjskimi - wyraził poparcie dla szpiegowania USA przez Rosję, wsparł aneksję Krymu w 2014 r. oraz podważając więzi sojusznicze w ramach NATO, dał zielone światło dla ewentualnej rosyjskiej inwazji na kraje bałtyckie.

Wyliczając wady charakteru Trumpa, były szef CIA wymienia m.in.: manię wielkości, nadwrażliwość na krytykę, niezdolność do modyfikowania poglądów zgodnie z nowymi faktami i w ogóle nieprzywiązywanie wagi do faktów, a także niezdolność do słuchania innych i brak poszanowania dla rządów prawa.

Zagrożenia płynące z charakteru Trumpa nie byłyby groźne dopiero, kiedy stanie się prezydentem. One już teraz szkodzą naszemu bezpieczeństwu narodowemu - uważa Morell.

Oskarża kandydata Republikanów, że jego apel o niewpuszczanie muzułmanów do Stanów Zjednoczonych także naraża na szwank bezpieczeństwo narodowe USA, gdyż wzmacnia propagandę dżihadystów, którzy walkę Zachodu z terroryzmem przedstawiają jako wojnę dwóch religii.

W rzeczywistości wielu muzułmańskich Amerykanów odegrało kluczową rolę w obronie naszego kraju, włączając w to człowieka, którego tożsamości nie mogę podać, który przez prawie dekadę prowadził Centrum ds. Walki z Terroryzmem CIA i który jest w największym stopniu odpowiedzialny za to, że Ameryka była bezpieczna od czasu ataków z 11 września - pisze Morell.

Podkreśla, że przepracował 33 lata w CIA, służąc zarówno za czasów rządów prezydentów demokratycznych, jak i republikańskich. Zaznacza, że nigdy nie afiszował się ze swoimi poglądami politycznymi, ale zabiera głos teraz, bo jest przekonany, że USA będą bezpieczniejsze z Hillary Clinton jako prezydentem.

W latach 2010-13 Morell był zastępcą szefa i pełniącym obowiązki szefa CIA.