Autor opublikowanego we wtorek komentarza Nico Fried pisze, że Unia Europejska znalazła się w poważnym kryzysie, a dowodem na to jest program podróży Merkel na ten tydzień, przypominający jej aktywność w roku 2007, gdy po fiasku projektu konstytucji europejskiej Berlin "starał się ratować to, co można było jeszcze ratować".

Kanclerz odwiedzi w tym tygodniu cztery kraje UE i spotka się z przywódcami 15 innych państw, zaznacza Fried. Jak dodaje, przewodnictwo w UE sprawuje obecnie Słowacja, jednak premier tego kraju Robert Fico jest jedynie "Europejczykiem z oportunizmu" i zdecydowanym przeciwnikiem polityki uchodźczej Merkel, a w dodatku rządzi "chwiejną" koalicją tworzoną z partią nacjonalistyczną.

Z tego powodu Merkel prowadzi "dyplomację równoległą", czego "trudno nie zauważyć". "Słowacja dostała przewodnictwo (w UE), Merkel je sobie wzięła" - pisze komentator "SZ".

Zdaniem Frieda przywódcza rola Merkel jest nieodzowna nie tylko z powodu politycznego i gospodarczego potencjału Niemiec, lecz także ze względu na doświadczenie kanclerz, która najdłużej ze wszystkich polityków europejskich sprawuje urząd szefa rządu, a w dodatku ponosi współodpowiedzialność za trapiące Europę problemy.

"SZ" przypomina, że Merkel jako jedyna wśród obecnych polityków kierowała rządem w czasie światowego kryzysu finansowego i organizowała przejście "od systemu rozdziału do systemu naprawy" w Europie.

Przede wszystkim w Europie Wschodniej "sceptycyzm, wątpliwości, a nawet sprzeciw" wobec UE tworzą "znaczny i zatrważający" element władzy niektórych rządów - ocenia komentator.

"Ponieważ żaden inny szef rządu nie tworzył tej Europy przez tak długi czas i w tak wpływowy sposób, ich niechęć do (obecnego kształtu UE) to równocześnie niechęć wobec Merkel" - tłumaczy Fried. "Granica pomiędzy wołaniem o niemieckie przywództwo a skarżeniem się na niemiecką dominację jest bardzo cienka" - dodaje autor komentarza.

Zdaniem Frieda kryzys uchodźczy ujawnił tę sprzeczność z całą mocą. Z jednej strony przerażające były "brak współczucia i rasizm w niektórych krajach UE", z drugiej Merkel "błędnie oceniła gotowość innych krajów do solidarności"; próba wymuszenia tej solidarności w Europie była błędem - podkreśla komentator.

Obecny program wizyt Merkel sprawia - jego zdaniem - wrażenie alternatywy wobec prowadzonej w 2015 roku przez Niemcy polityki narzucania partnerom swojej wizji, jest wręcz "praktykowaną skruchą".

Zdaniem Frieda zadanie, przed którym stoi Merkel, jest ogromne, gdyż niemiecka kanclerz musi skłonić Europejczyków do stworzenia polityki wobec imigrantów, charakteryzującej się solidarnością i gotowością do idącej w miliardy euro pomocy dla Afryki. Musi też utrzymać zwartość Europy wobec Rosji i Turcji. Musi ponadto uświadomić obywatelom znaczenie UE po Brexicie.

W konkluzji "Sueddeutsche Zeitung" pisze, że od rezultatów polityki Merkel zależy nie tylko przyszłość Europy, lecz także jej własny los. Wynik działań szefowej niemieckiego rządu w UE będzie miał wpływ na decyzję, czy w przyszłym roku po raz kolejny będzie się ubiegała o fotel kanclerza.