W poniedziałek Korea Północna wystrzeliła trzy pociski balistyczne średniego zasięgu, które wpadły do Morza Japońskiego, u wschodnich wybrzeżu Półwyspu Koreańskiego.

Kim Dzong Un osobiście nadzorował poczynania jednostek artylerii, których zadaniem jest "atakowanie w nagłych wypadkach baz sił amerykańskiego, imperialistycznego agresora w teatrze działań operacyjnych na Pacyfiku" - pisze KCNA. "Zdolności tych jednostek (artylerii) do prowadzenia prawdziwej walki i ich skuteczność zostały uznane za perfekcyjne" - dodała agencja.

Kim podkreślił, że konieczne jest, by Korea Płn. "utrzymywała tempo tych cudownych dokonań, wzmacniając krok po kroku swe siły jądrowe w tym historycznym roku". Przywódca był usatysfakcjonowany "udanym wystrzeleniem pocisków balistycznych", co pokazuje, że armia jest w stanie dokonać "ataku prewencyjnego przeciwko wrogom, niezależnie od czasu i miejsca" - dodała KCNA.

Według południowokoreańskiego ministerstwa obrony wojska północnokoreańskie odpaliły pociski Rodong o zasięgu ok. 1000 kilometrów, czyli ulepszoną wersję pocisków Scud.

Japonia, Korea Południowa i USA potępiły ostatnie próby rakietowe Pjongjangu. - Korea Północna musi zrozumieć, że takie prowokacje będą jedynie wzmacniać izolację (kraju) - zaznaczył prezydent USA Barack Obama.

Korea Północna kontynuuje próby z rakietami balistycznymi mimo przyjętej 2 marca przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji, która zaostrzyła sankcje wobec tego kraju. Rezolucja była odpowiedzią na przeprowadzony przez ten kraj 6 stycznia kolejny test z bronią nuklearną. Ponadto w lutym Korea Północna wystrzeliła rakietę balistyczną dalekiego zasięgu, która wyniosła na orbitę okołoziemską satelitę.

Na wniosek USA i Japonii we wtorek po południu czasu polskiego zbierze się Rada Bezpieczeństwa ONZ, by rozważyć ewentualną odpowiedź na ostatnie działania władz w Pjongjangu.