Podczas audiencji generalnej w Watykanie Franciszek podkreślił, że publiczna działalność Jezusa była nie tyle dochodzeniem sprawiedliwości, co pełnym miłosierdzia pochyleniem się nad ludzką biedą, grzechem i zagubieniem.

Papież przywołał słowa św. Jana Chrzciciela, który oczekiwał zupełnie innych rezultatów przyjścia Jezusa, gdyż mówił: Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Franciszek podkreślił, że gdy Jezus w bardzo odmienny sposób rozpoczął swoją misję publiczną, św. Jan Chrzciciel cierpiał i nie rozumiał tego.

Jezus - jak dodał papież - był konkretnym narzędziem miłosierdzia Ojca, który wszystkim wychodzi na spotkanie, niosąc pocieszenie i zbawienie. Orędzie, jakie Kościół otrzymuje z tego opisu życia Chrystusa, jest bardzo jasne. Bóg nie posłał swego Syna na świat, by ukarać grzeszników czy unicestwić złych. Do nich skierowane jest zaproszenie do nawrócenia, odnalezienia drogi powrotu - wyjaśnił Franciszek.

Przypomniał, że wiara nie może redukować Boga do ograniczonej przestrzeni własnych pragnień i przekonań. Franciszek przestrzegł również przed wiarą stworzoną własnoręcznie i sprowadzaniem Boga do fałszywego bożka oraz wykorzystywaniem jego imienia, by usprawiedliwiać własne interesy, a nawet nienawiść i przemoc. Dla innych Bóg jest tylko psychologicznym schronieniem, gdzie można znaleźć pewność w trudnych chwilach - zauważył papież podkreślając, że taka wiara jest zasklepiona sama w sobie.

Zwracając się do Polaków, zachęcił ich do tego, by umocnieni w wierze stawali się dla innych znakiem i narzędziem miłosierdzia.