Policja zatrzymała parę w środę. Auto, którym jechała cała trójka, chaotycznie snuło się między pasami. Mundurowi dostrzegli, że głowa kierowcy opada to na oparcie, to do przodu. Gdy samochód zatrzymał się, jego kierowca tłumaczył policjantom, że wiezie do szpitala siedzącą na fotelu pasażera kobietę. Gdy tylko to powiedział, niemal natychmiast sam stracił przytomność. W podobnym stanie była pasażerka. Wtedy policjant dostrzegł na tylnym siedzeniu małego chłopca; później okazało się, że jest on synem kobiety.

Mundurowi szybko wezwali pogotowie, ponieważ kobieta zaczynała już sinieć. Obojga dorosłych udało się uratować.

Policja, która zamieściła zdjęcia na swym profilu na Facebooku, ma nadzieję, że fotografie i relacja z wydarzenia zmuszą niektórych do przemyślenia swego postępowania. - Czujemy, że musimy być głosem dzieci, które tkwią w tej tragicznej sytuacji. To dziecko nie jest w stanie mówić samo za siebie, ale mamy nadzieję, że jego historia przekona niektórych, by dwa razy pomyśleli, nim wstrzykną sobie tę truciznę, kiedy mają pod opieką dziecko - czytamy we wpisie.

Funkcjonariusze przyznają, że niektórzy mogą się poczuć dotknięci, oglądając takie zdjęcia. - Jest nam z tego powodu naprawdę przykro, ale nadszedł czas, by społeczność nieużywająca narkotyków zobaczyła, z czym borykamy się na co dzień - tłumaczyli. Stwierdzili również wprost, że "mamy do czynienia z epidemią zażywania heroiny".

Mężczyzna został uznany za winnego prowadzenia pojazdu pod wpływem niedozwolonych substancji oraz narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. Ma odsiedzieć 360 dni w więzieniu, jego prawo jazdy zostało zawieszone na trzy lata, ma też zapłacić niespełna pół tysiąca dolarów grzywny. Sprawą kobiety sąd ma się zająć w przyszłym tygodniu.