Fico nazwał "blefem" pewność siebie władz w Londynie w sprawie rozmów o Brexicie.

Według "FT" Fico dał wyraz "wojowniczym nastrojom" panującym na wschodzie UE w związku z ewentualnymi brytyjskimi przywilejami po Brexicie, podkreślając, że Wielka Brytania nie będzie mogła traktować pracowników z Unii jako "obywateli drugiej kategorii" i jednocześnie czerpać korzyści ze wspólnego rynku.

To będzie bardzo trudne dla Zjednoczonego Królestwa - ocenił Fico. - UE wykorzysta tę szansę, by pokazać opinii publicznej: "słuchajcie, teraz przekonacie się, dlaczego ważne jest, aby pozostać w UE". Takie będzie to stanowisko - wyjaśnił.

Skrytykował zapewnienia premier Wielkiej Brytanii Theresy May, że dzięki urokom brytyjskiej gospodarki Unia ugnie się pod żądaniami Londynu w sprawie Brexitu. - Co by pan mówił, jeśli byłby pan w ich sytuacji? Nawet jeśli jest to piąta co od wielkości gospodarka na świecie - a rozumiem ich znaczenie finansowe - to wciąż będzie to bardzo bolesne dla Zjednoczonego Królestwa (...). Oni blefują. Jeśli byłby pan na ich miejscu, mówiłby pan to samo: "wszystko będzie dobrze, będzie fantastycznie, zobaczycie" - oświadczył. - Nie, nie, nie, nie - dodał Fico wymachując palcem.

Brytyjski dziennik przypomina, że w Zjednoczonym Królestwie jest ponad milion pracowników z Europy Wschodniej, którzy korzystają tam z prawa pobytu na podstawie przepisów unijnych. Według "FT" będzie to jeden z najdelikatniejszych tematów w ramach rozmów o Brexicie. May chce zwiększenia kontroli imigracji z UE, poprzez ograniczanie zasad swobodnego przemieszczania się, podczas gdy Unia podkreśla, że są one integralną częścią wspólnego rynku.

Fico przyznał, że w Europie Wschodniej brytyjskie żądania dotyczące swobody przemieszczania się wywołują "nerwowość i strach" i powiedział, że "równe traktowanie" obywateli Słowacji w Wielkiej Brytanii będzie jego "najważniejszym żądaniem", jeśli Wielka Brytania ma mieć dostęp do wspólnego rynku.

Chcemy tylko tego, abyśmy byli traktowani tak samo (jak pracownicy brytyjscy) - dodał premier. - Jeśli tak się stanie, to ten rozwód może być sukcesem. Ale nawet wtedy będzie on bardziej bolesny dla Zjednoczonego Królestwa - ocenił.

Fico powiedział, że gdy May w lipcu odwiedziła Bratysławę "twardo", przedstawił jej swoje stanowisko. - Nie tylko o mnie chodzi. To jest też kwestia dla polskiej premier (Beaty Szydło) i innych. Nie możemy pozwolić, aby Zjednoczone Królestwo utworzyło grupę obywateli drugiej kategorii - oświadczył.

Pytany o to, kiedy Londyn uruchomi art. 50 i rozpocznie formalne rozmowy o wyjściu ze Wspólnoty, odparł, że przywódcy UE nie "poślą Wielkiej Brytanii do diabła najszybciej jak to możliwe".

Jesteśmy cierpliwi. Mamy się dobrze, bo wiemy, czego chcemy - dodał. - Pytanie brzmi, czy Brytyjczycy wiedzą, czego chcą. To tajemnica. Czy to kwestia braku przygotowania? A może taktyki? Wydaje mi się, że braku przygotowania. Oni wciąż są w szoku - oznajmił Fico.