Do zdarzenia doszło w środę wieczorem na spotkaniu z białoruskim fotografikiem Alaksandrem Wasiukowiczem w ośrodku fotografii dokumentalnej Fotodoc w moskiewskim Centrum Sacharowa. Prezentowane są tam zdjęcia Wasiukowicza i reportera wojennego Siergieja Łojki, którzy zwyciężyli w konkursie fotograficznym w kategorii zdjęć poświęconych konfliktom.

W trakcie spotkania obecny na sali mężczyzna wyjął farbę w sprayu i zamazał na czerwono prezentowane zdjęcia; zniszczona jest, jak podał białoruski portal Tut.by, znaczna część fotografii. Na sali byli też dziennikarze rosyjskiej telewizji REN, którzy nagłośnili incydent. Telewizja nazywa wystawę "nazistowską", według niej na zdjęciach przedstawieni są "ukraińscy pacyfikatorzy".

Wasiukiewicz fotografował uczestników walk na wschodzie Ukrainy. Jak tłumaczył, wielu prosiło go o zrobienie im pamiątkowego zdjęcia, które następnie wysyłał im i ich rodzinom. Później prześledził losy bohaterów zdjęć. Na wystawie pokazał te zrobione "na pamiątkę" fotografie, przekreślając na nich czerwonym znakiem tych, którzy zginęli.

Ten projekt w ostrej formie pokazuje, że wojna i ludzie, którzy są za nią odpowiedzialni, po prostu wykreślają tych chłopców z życia - tłumaczył fotograf.

Centrum Sacharowa zapowiedziało, że nie zamknie wystawy. Wojna to przede wszystkim ból, cierpienie, śmierć. Fotografia pozwala to zobaczyć. Jednak są w społeczeństwie ludzie na tyle zatruci nienawiścią, że publiczna rozmowa o tragedii wojny staje się niemożliwa - głosi komunikat centrum na Facebooku.

W niedzielę w Moskwie doszło do innego incydentu na wystawie fotograficznej - mężczyzna oblał moczem zdjęcia amerykańskiego fotografa Jocka Sturgesa. Po protestach przeciwko zdjęciom ze strony deputowanej Jeleny Mizulinej i wtargnięciu na wystawę działaczy ruchu o nazwie Oficerowie Rosji została ona zamknięta.