W nagranej bez jego wiedzy rozmowie kandydat GOP powiedział m.in., że jeśli jesteś gwiazdą, kobiety pozwalają ci na wszystko.

Wypowiedź wywołała burzę w mediach w USA. Komentatorzy podkreślali, że Trump okazał całkowity brak szacunku dla kobiet. Prominentni Republikanie zaczęli dystansować się od Trumpa i wycofywać poprzednio zadeklarowane poparcie dla niego w wyborach.

Przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ruan, który miał wystąpić z Trumpem w sobotę na wspólnym wiecu, odwołał swój w nim udział. Pojawiły się nawet pogłoski, że nowojorski miliarder zrezygnuje z kandydowania i jako kandydat do Białego Domu zastąpi go obecny kandydat na wiceprezydenta Mike Pence.

W nocy z piątku na sobotę (czasu USA) sztab kampanii Trumpa opublikował nagrane wcześniej na video jego wystąpienie, w którym przeprasza za seksistowskie wypowiedzi sprzed 11 lat, ale stara się je bagatelizować i podkreśla, że nagłośnienie ich przez media jest „odwracaniem uwagi” od prawdziwych problemów Ameryki.

Nigdy nie mówiłem, że jestem człowiekiem bez zarzutu i nie udawałem, że jestem kimś innym, niż jestem. Powiedziałem i zrobiłem rzeczy, których żałuję. Słowa opublikowane dzisiaj, nagrane na video 11 lat temu to jeden z tego przykładów. Ci, co mnie znają, wiedzą, że słowa te nie odzwierciedlają tego, jaki jestem. Powiedziałem to, zrobiłem błąd i przepraszam za to - powiedział Trump przed kamerami.

Potem jednak kontynuował, rozpraszając wątpliwości, że wcale nie zamierza ustąpić.

Podróżowałem po kraju, mówiąc o zmianach dla Ameryki. Podróże te zmieniły także mnie. Spędziłem czas z matkami, które straciły swoje dzieci na wojnie, z robotnikami zwolnionymi z pracy z powodu przenoszenia fabryk do innych krajów, z ludźmi ze wszystkich warstw społecznych, którzy chcą po prostu lepszej przyszłości. Odczułem pokorę widząc wiarę, jaką we mnie pokładają. Obiecuję, że będę lepszym człowiekiem jutro. I nigdy was nie porzucę - powiedział.

Na koniec zmienił temat i zaatakował swoją demokratyczną przeciwniczkę w wyborach, Hillary Clinton.

Bądźmy szczerzy. To jest nic innego jak coś, co odwraca uwagę od ważnych problemów, które stoją dziś przed nami. Tracimy miejsca pracy, jesteśmy mniej bezpieczni niż 8 lat temu i system polityczny jest całkowicie zepsuty. Hillary Clinton i jej podobni ludzie doprowadzili kraj do katastrofy. Powiedziałem pewne głupie rzeczy, ale jest wielka różnica między słowami a działaniami innych. Bill Clinton krzywdził kobiety, a Hillary atakowała, dręczyła, upokarzała i zastraszała jego ofiary. Pomówimy o tym w najbliższych dniach. Do zobaczenia w niedzielę! - oświadczył.

W niedzielę wieczorem (czasu USA) w St. Louis w stanie Missouri odbędzie się druga debata telewizyjna Trumpa z Clinton.

Na zdobytej przez waszyngtoński dziennik taśmie, nagranej potajemnie w 2005 r., zarejestrowano prywatną rozmowę obecnego kandydata Republikanów na prezydenta z Billym Bushem – gospodarzem telewizyjnego programu „Access Hollywood”, w którym wcześniej wystąpił nowojorski miliarder.

Trump opowiada o tym, jak podrywał zamężną, niewymienioną z imienia i z nazwiska kobietę, chwaląc się, że mocno się do niej dobierał. Próbował ją całować i nakłonić do seksu, co zostało wyrażone czteroliterowym angielskim słowem „f...”. Trump powiedział następnie, że bardzo się rozczarował, gdy zrozumiał, że obiekt jego awansów ma wielkie, sztuczne cycki. Na koniec dodał: Jeśli jesteś gwiazdą, one pozwalają ci na wszystko. Mogę położyć rękę na jej c.. i ona się na to zgodzi.

Rozmowa została nagrana w czasie, gdy Trump był żonaty z obecną żoną Melanią. Nie wiadomo, kiedy miał miejsce opisywany w niej epizod.

Po publikacji tych informacji w internetowym wydaniu dziennika „Washington Post”, Trump wydał oświadczenie, w którym przeprosił wszystkich, dla których, język, jakiego użył, mógł być rażący.

To było takie pytlowanie w męskiej szatni, prywatna rozmowa, która odbyła się wiele lat temu. Bill Clinton (były prezydent i mąż Hillary – PAP) powiedział mi dużo gorsze rzeczy, kiedy graliśmy w golfa - oświadczył kandydat GOP.

Za „Washington Post” wiadomość o podsłuchanych wynurzeniach Trumpa podchwyciły inne media. „New York Times” skomentował ją pisząc: Nagranie może udaremnić jego wysiłki, aby wyglądać po prezydencku. Inni zwracają uwagę, że taśma potwierdza opinie na temat stosunku Trumpa do kobiet, krytykowanego jako seksistowski.