Unijni kontrolerzy wskazali na znaczne zaległości w absorbcji europejskich funduszy strukturalnych i inwestycyjnych na lata 2007-2013. "Do końca 2015 roku pozostało do spłaty 10 proc. zobowiązań z łącznej kwoty 446,2 mld euro przydzielonej na wszystkie zatwierdzone programy operacyjne" - czytamy w raporcie. Wśród pięciu krajów członkowskich, które odpowiadają za ponad połowę niewykorzystanych zobowiązań (czyli de facto nie skorzystały z dostępnych dla nich pieniędzy) obok Czech, Hiszpanii, Włoch i Rumunii jest również Polska.

W 2015 unijny budżet (na płatności) był drugi co wielkości w historii i wynosił 145,2 mld euro. Ponad trzy czwarte wydatków zostało przeznaczonych na programy realizowane z poprzednich wieloletnich ram finansowych obejmujących lata 2007-2013. Audytorzy oszacowali, że poziom błędów w ubiegłorocznych wydatkach wyniósł 3,8 proc., co odpowiada 5,5 mld euro. Trybunał wydał w związku z tym negatywną opinię w zakresie prawidłowości wydatków.

Poziom błędów nie jest miarą nadużyć finansowych, braku wydajności czy marnotrawstwa. Taka kwota z budżetu nie powinna była zostać wypłacona, ponieważ nie została wykorzystana zgodnie z przepisami unijnymi. W ubiegłorocznym raporcie za rok 2014 poziom błędu był nieco wyższy niż w obecnym, bo wynosił 4,4 proc.

Wśród około 1,2 tys. transakcji przeanalizowanych pod kątem legalności i prawidłowości w ramach kontroli za 2015 rok Trybunał stwierdził 12 przypadków podejrzenia nadużycia finansowego. Ubiegłoroczna kontrola dotycząca budżetu za 2014 rok wykazała 22 takie przypadki. Wszystkie są zgłaszane unijnemu Urzędowi ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF).

Przykładem błędnie wydanych środków jest np. projekt dotyczący rozwoju usług przetwarzania danych w chmurze, w ramach którego zawyżono koszty osobowe (zawyżając liczbę przepracowanych godzin). Zdarzało się też, że firmy zgłaszały koszty osobowe, które tak naprawdę zostały poniesione przy realizacji innych projektów niż tego, którego miało dotyczyć finansowanie. Do typowych błędów zaliczane są też zamówienia zrealizowane z naruszeniem przepisów w sprawie zamówień publicznych, czy zawyżanie przez rolników powierzchni gruntów.

Obywatele UE nie będą w stanie nabrać zaufania do instytucji unijnych, jeżeli nie będą przekonani, że dbamy o środki, które nam powierzyli, i że skrupulatnie rozliczamy się z podejmowanych w związku z nimi działań - podkreślił prezes Europejskiego Trybunału Obrachunkowego Klaus-Heiner Lehne, który przedstawiał sprawozdanie komisji kontroli budżetowej Parlamentu Europejskiego.

Jak zaznaczył, w nadchodzących miesiącach i latach głównym wyzwaniem, przed którym stanie UE, będzie odzyskanie zaufania obywateli do instytucji unijnych. W jego opinii potrzeba reform jest oczywista i niezależnie od kształtu, jaki te reformy przybiorą, muszą opierać się na solidnych podstawach finansowych. Kontrola wykazała niemal taki sam szacowany poziom błędu niezależnie od tego, czy zarządzanie wydatkami było dzielone pomiędzy Komisję Europejską i państwo członkowskie, czy odpowiadała za to wyłącznie Bruksela.

Z raportu wynika, że wyższy poziom błędu występuje w przypadku dotacji następującej już po poniesieniu wydatków przez korzystających ze wsparcia z UE. Programy, które oparte są na uprawnieniach do płatności, czyli takie, gdzie wypłaca się środki dopiero po spełnieniu określonych wymogów, generują mniej uchybień. W tym pierwszym przypadku poziom nieprawidłowości wynosił 5,2 proc., a w drugim 1,9 proc.

W 2015 roku wydatki z budżetu UE wyniosły 145,2 mld euro, czyli około 285 euro na obywatela. To około 1 proc. unijnego dochodu narodowego brutto i 2 proc. całkowitych wydatków publicznych państw członkowskich UE.