"Apelujemy do wszystkich w Kolumbii oraz do wspólnoty międzynarodowej o poparcie tego nowego układu i jego szybkiego wejścia w życie, aby na koniec uwolnić się od tragedii minionej wojny. Pokój nie może już dłużej czekać!" – napisano w nim.

Negocjacje między władzami w Bogocie oraz przedstawicielami lewicowej partyzantki FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) w Hawanie były prowadzone od czterech lat.

Poprzednie porozumienie, wypracowane przez obie strony latem, zostało odrzucone w referendum przeprowadzonym 2 października różnicą zaledwie 0,43 punktu procentowego (50,21 proc. było przeciw, 49,78 proc. poparło układ).

Nowe porozumienie ma szanse zakończyć trwającą od 52 lat krwawą wojnę domową, jeśli tylko zostanie zaaprobowane podczas ogólnonarodowego referendum, jakie prezydent kraju Juan Manuel Santos zamierza przeprowadzić jeszcze przed końcem roku – pisze w komentarzu agencja AFP.

Na razie nie jest jasne, czy prezydent Santos, laureat tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla, rzeczywiście rozpisze referendum ws. nowego porozumienia – zauważa agencja Reutera, przypominając, że Trybunał Konstytucyjny Kolumbii uznał, iż prezydent może bez zezwolenia Kongresu ogłosić nowy plebiscyt.

Prezydent Santos, który stawia sobie za cel zakończenie konfliktu na drodze negocjacji pokojowych jeszcze w tym roku, ocenił, że porozumienie podpisane w sobotę "jest lepsze od poprzedniego".

Szczegóły nowego układu zostaną podane do publicznej wiadomości w sobotę późnym wieczorem czasu lokalnego – pisze Reuters.

Były prezydent Kolumbii Alvaro Uribe (2002-2010), obecnie senator i lider partii Centrum Demokratyczne, który na prośbę Santosa uczestniczył w pracach nad porozumieniem, reprezentując opozycję, zwrócił się za pośrednictwem Twittera do władz Kolumbii, aby dały wszystkim stronom czas na uważne przestudiowanie dokumentu.

Poprosiłem prezydenta, aby tekst porozumienia, jaki ogłoszą w Hawanie nie był (traktowany jako) definitywny – napisał.

Główne zastrzeżenia przeciwników porozumienia z FARC dotyczyły zbyt daleko idących – ich zdaniem - ustępstw rządu w kwestii kar, jakie powinni ponieść po rozbrojeniu byli partyzanci, zwłaszcza ci odpowiedzialni za najcięższe przypadki stosowania przemocy.

Obrońcy porozumienia w sprawie zakończenia wojny zwracali zaś uwagę na fakt, że w prowincjach objętych wojną domową szczególnie ucierpiała ludność wiejska, eksterminowana przez oddziały paramilitarne tworzone i opłacane częściowo przez właścicieli wielkich majątków rolnych - Zjednoczone Siły Samoobrony (AUC). Oddziały te, znane ze szczególnego okrucieństwa, trudne do kontrolowania przez władze wojskowe i równie uwikłane w handel narkotykami jak FARC, zostały rozwiązane przez rząd. Proces ich likwidacji trwał oficjalnie od 2002 do 2006 roku, a w rzeczywistości parę lat dłużej.

Jak poinformował szef rządowej delegacji Humberto de la Calle nowe porozumienie przewiduje m.in. ujawnienie obecnego stanu posiadania przez FARC. Inwentaryzacja jest bowiem niezbędna, aby opracować schemat rekompensat dla ofiar lewicowej partyzantki – zaznaczył.

Władze w Bogocie miały zrezygnować, jak podkreśla de la Calle, z idei włączania zagranicznych prawników w prace specjalnych trybunałów rozjemczych, ale wciąż domagają się, aby mogli oni uczestniczyć w postepowaniach jako obserwatorzy. W zamian lewicowa partyzantka FARC zobowiązała się do przedstawienia "wyczerpującego i detalicznego sprawozdania" dot. udziału FARC w obrocie narkotykami.

Nie wiadomo, czy w porozumieniu udało się rozwiązać główne problemy stanowiące kość niezgody pomiędzy rządem a opozycją. Lider tej ostatniej, Alvaro Uribe domagał się, by porozumienie w żaden sposób nie gwarantowało mandatów dla członków FARC w Kongresie oraz by nie zwalniało liderów partyzantki z odpowiedzialności karnej za przypadki łamania prawa, a zwłaszcza przemocy.

Według oficjalnych danych rządowych z 2013 roku, liczba śmiertelnych ofiar wojny domowej trwającej w kraju od 1958 roku wyniosła 274 000, ale liczba osób poszkodowanych, w tym rannych, przymusowo wysiedlonych, uciekinierów itp. sięga 8 milionów. Samych uchodźców przesiedlonych z terenu działania FARC było ok. 4 milionów.