"Przedwyborcze deklaracje Trumpa były często niejasne lub sprzeczne, ale jego wypowiedzi na temat Rosji były konsekwentne i spójne. Uważa on (prezydenta Władimira) Putina za silnego przywódcę, godnego podziwu i chce radykalnej poprawy w stosunkach amerykańsko-rosyjskich" - ocenia Gideon Rachman, główny komentator "FT" ds. międzynarodowych.

Administracja Trumpa będzie ewidentnie zmierzać do zawarcia porozumienia z Putinem. "Jak ten układ będzie wyglądać? Oto moja prognoza" - pisze Rachman.

USA przestaną protestować przeciw aneksji Krymu przez Rosję. Być może Ameryka nie uzna formalnie wcielenia półwyspu do Rosji, ale przyjmie to do wiadomości, jako fakt dokonany. USA zniosą następnie sankcje ekonomiczne nałożone na Moskwę po tej aneksji i zarzucą wszelkie obietnice dotyczące wejścia Ukrainy i Gruzji do NATO. Rozszerzanie obecności Sojuszu w krajach bałtyckich zostanie spowolnione lub wręcz wstrzymane - prognozuje publicysta "FT".

W zamian za te ustępstwa Moskwa może ograniczyć swoje działania na wschodniej Ukrainie i zrezygnować z walki o dalsze zdobycze terytorialne w tym regionie.

Rosja ograniczy presję i zawoalowane groźby w odniesieniu do krajów bałtyckich.

Gdy zmniejszą się napięcia między NATO a Moskwą na wschodniej flance Sojuszu, USA i Rosja podejmą wspólne wysiłki na Bliskim Wschodzie.

USA zrezygnują z popierania opozycji walczącej z prezydentem Syrii Baszarem el-Asadem i wspólnie z Rosjanami podejmą ofensywę przeciw Państwu Islamskiemu - przewiduje dalej Rachman.

Zauważa też, że zmniejszenie napięć w Europie Wschodniej będzie jednak "dużą nagrodą przyznaną Rosji, zważywszy na to, że właśnie ulokowała broń nuklearną w Kaliningradzie".

"A ponadto zniesienie sankcji i powrót do normalnej wymiany handlowej byłyby atrakcyjnym rozwiązaniem dla Trumpa, który jest biznesmenem" - konstatuje autor.

Potencjalne ryzyko kryjące się w takich rozwiązaniach jest jednak ogromne - ostrzega dalej Rachman.

"Przede wszystkim oznaczałoby to pokładanie ogromnego zaufania w założeniu, że Putin raczej dotrzyma warunków porozumienia, niż zagarnie wszelkie ustępstwa Zachodu, a potem będzie się domagał następnych, na przykład w krajach bałtyckich" - wyjaśnia publicysta.

Jego zdaniem wiele zależy teraz od tego, jak sytuację ocenią ci politycy w Waszyngtonie, którzy zostaną doradcami nowego prezydenta. Wielu ekspertów od polityki zagranicznej może ostrzegać przed Putinem i argumentować, że ustępstwa wobec Moskwy będą postrzegane jako słabość, która tylko zachęci Putina do dalszej agresji - uważa ekspert.

"Ale inna szkoła myśli politycznej stoi na stanowisku, że to, czego Putin pragnie nade wszystko, to szacunek. Według tej szkoły jeśli Waszyngton będzie traktował Moskwę jak równorzędnego partnera i jasno da do zrozumienia, że Ameryka nie zamierza popierać rosyjskiej liberalnej opozycji, to >>nowy układ<< z Rosją jest możliwy" - pisze Rachman i przypomina, że takie stanowisko przyjął w pewnym momencie prezydent Richard Nixon, w nadziei na "odprężenie" w stosunkach rosyjsko-amerykańskich.

"Ale szukanie nowego odprężenia w relacjach z agresywnym i skłonnym do podejmowania ryzyka Putinem to już inna sprawa i znacznie groźniejsza propozycja" - konkluduje publicysta.