"Kontynuując błogosławione operacje prowadzone przez Państwo Islamskie przeciwko obrońcy krzyża, Turcji, heroiczny żołnierz kalifatu uderzył w jeden z najsłynniejszych klubów nocnych, w którym chrześcijanie obchodzili swoje pogańskie święto" - napisano w komunikacie opublikowanym przez powiązaną z dżihadystami propagandową agencję Amak.

W dokumencie podkreślono, że "żołnierz kalifatu" otworzył ogień do zgromadzonych w klubie z karabinu automatycznego. Była to "zemsta religii Boga i reakcja na rozkazy" kalifa Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Bagdadiego.

Wcześniej w poniedziałek tureckie media podawały, że policja podejrzewa, iż zamach na klub Reina mogła przeprowadzić ta sama komórka IS, która w czerwcu 2016 roku dokonała ataku na lotnisko Ataturka w Stambule. Zginęło wtedy 47 osób. Według śledczych istnieją podobieństwa między tymi aktami terroru. Media relacjonowały też, że zamachowiec podczas trwającego około siedem minut ataku wystrzelił do 180 pocisków, a następnie zrzucił wierzchnie okrycie i zbiegł. Według ich źródeł sprawca pochodzi najprawdopodobniej z Azji Środkowej - Kirgistanu lub Uzbekistanu.

Agencja Associated Press przypomina, że w zeszłym roku w Turcji doszło do ponad 30 brutalnych aktów terroru, w tym wielu zamachów bombowych. Państwo Islamskie przyznało w przeszłości, że dysponuje swoją komórką organizacyjną w tym kraju. Analitycy przypuszczają, że stoi ona m.in. za zamachami w Stambule ze stycznia i marca ubiegłego roku.

W zeszłym miesiącu IS opublikowało materiał wideo przedstawiający brutalną egzekucję dwóch tureckich żołnierzy. Dżihadyści wezwali w nim też do "podbicia" Stambułu. Miała to być odpowiedź za działania zbrojne, w jakie zaangażowana jest w Syrii Ankara.

Tureckie lotnictwo regularnie bombarduje pozycje IS w tym kraju, a wspierani przez ten kraj rebelianci oblegają miasto Al-Bab w północnej Syrii. Według ostatnich doniesień w wyniku ataków lotnictwa i bombardowań artylerii zginęło 22 dżihadystów w kontrowanym przez nich mieście. Na tym obszarze działa też rosyjskie lotnictwo.

Do zamachu na popularny klub Reina w europejskiej części Stambułu nad Bosforem doszło w noworoczną noc. Napastnik z długą bronią wszedł do klubu, zabijając stojącego przed wejściem ochroniarza i jednego z gości. Następnie otworzył ogień do bawiących się w środku ludzi. Część z nich salwowała się ucieczką, skacząc do Bosforu. Stambulska policja przeszukuje miasto w poszukiwaniu zamachowca.