Sprawcą ataku był tylko jeden napastnik, który został ujęty przez służby bezpieczeństwa. Na lotnisko skierowano interwencyjne jednostki policji.

Do strzelaniny doszło w hali odbioru bagażu, w jednym z terminali lotniska.

W hali terminalu wybuchła panika. Ludzie usiłowali jak najszybciej wydostać się na zewnątrz, tratując się nawzajem. Przybyły dziesiątki radiowozów policyjnych i ambulansów. Funkcjonariusze ewakuowali wszystkie osoby znajdujące się wewnątrz budynku terminalu na płytę lotniska.

Barbara Sharief burmistrzyni hrabstwa Broward, w którym znajduje się lotnisko Fort Lauderdale-Hollywood, powiedziała CNN, że na miejscu strzelaniny trwają czynności śledcze.

Według świadków sprawcą strzelaniny był szczupły mężczyzna w wieku ok. 20 lat, który otworzył ogień bez uprzedzenia. Po opróżnieniu magazynka miał spokojnie oczekiwać na przybycie policji. Później widziano go skutego kajdankami i odprowadzanego przez policjantów.

Federalne władze lotnicze czasowo wstrzymały wszelkie starty i lądowania z lotniska, które jest dużym ośrodkiem ruchu turystycznego w rejonie Miami. Dziennie obsługuje od 80 do 100 tys. pasażerów.

Władze pobliskiego międzynarodowego portu lotniczego w Miami zarządziły "dodatkowe środki bezpieczeństwa" podyktowane - jak podano "wymogami ostrożności".

Był to kolejny już incydent tego rodzaju w USA w ostatnich miesiącach. W listopadzie doszło do strzelaniny na lotnisku w Oklahoma City, w której zginął pracownik linii lotniczych Southwest.

We wrześniu dziewięć osób zostało rannych w strzelaninie, do której doszło w centrum handlowym w Houston.