"The Hill", gazeta amerykańskiego Kongresu pisze, że Trump będzie mógł odwołać wiele reform i decyzji swego poprzednika "zwykłym pociągnięciem pióra", korzystając z dekretów prezydenckich.

Prezydent elekt zacznie zapewne od reformy imigracyjnej; był to lejtmotyw jego kampanii i jedna z inicjatyw, którymi miał się zająć, jak obiecywał, "od pierwszego dnia i pierwszej godziny urzędowania" - przypomina "The Hill".

Prezydenci mają szerokie uprawnienia w kwestiach dotyczących przepisów imigracyjnych w ramach ustaw regulujących deportacje i oczekiwać należy, że Trump, kontynuując jedną z inicjatyw Baracka Obamy, pójdzie znacznie dalej niż jego poprzednik i doprowadzi do deportacji imigrantów, którzy mają za sobą zatargi z prawem - wyjaśnia gazeta.

Nowy prezydent odwoła jednak zapewne tę decyzję Obamy, która reguluje status osób nieletnich będących imigrantami, czyli tzw. program Deferred Action for Childhood Arrivals (DACA), który pozwolił 700 tys. nieletnich mieszkać i pracować w USA.

Trump obiecał też, że zbuduje mur na granicy z Meksykiem, by powstrzymać napływ imigrantów oraz wprowadzi retorsje wobec tzw. miast azylowych, czyli takich, które mają zamiar zapewniać schronienie nielegalnym imigrantom, mimo wytycznych amerykańskiej administracji. Jednak w obu tych przypadkach Trump raczej nie wdroży swych inicjatyw bez poparcia Kongresu - wyjaśnia "The Hill". To właśnie kongresmeni będą musieli wyasygnować pieniądze na budowę muru, który wedle obietnic Trumpa miał wyłożyć Meksyk.

Jako kandydat Trump obiecał anulować wiele decyzji poprzedniej administracji dotyczących ochrony przyrody i walki z ociepleniem klimatu, a także zlikwidować składki, jakie USA płacą ONZ na cele związane z ekologią.

W tych kwestiach nowy prezydent może wiele zdziałać sam, znosząc na przykład niektóre moratoria na licencje dla kopalń węgla na terenach, które są własnością federalną, czy ograniczenia wydobycia węgla w górach na wschodzie kraju. Może też znieść wytyczne rządu dla agencji federalnych i ich urzędników nakazujące brać pod uwagę ekologiczne skutki zatwierdzania nowych odwiertów ropy i gazu.

Trump może też - prognozuje "The Hill" - kazać zlikwidować panele słoneczne w Białym Domu i w bazach sił zbrojnych USA.

Inną obietnicą, którą Trump może wprowadzić w życie stosunkowo szybko jest plan ograniczenia działalności lobbystów. Tu jednak znowu nowy prezydent będzie kontynuował politykę Obamy; odchodzący prezydent wprowadził w 2009 roku dwuletni zakaz podejmowania działalności lobbingowej obowiązujący osoby, które pracowały w jego administracji. Trump chce przedłużyć ten okres do lat pięciu.

Trudniejszą rzeczą będzie wdrożenie obietnic wyborczych dotyczących renegocjacji umów handlowych USA z zagranicznymi partnerami. Wprawdzie łatwo mu będzie wycofać Amerykę z Transpacyficznej Umowy o Wolnym Handlu (TPP) i Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA - z Kanadą i Meksykiem), ponieważ decyzje te może podjąć bez zgody Kongresu. Każda ze stron układu może wyjść z niego w sześć miesięcy po przesłaniu partnerom stosownej noty - wyjaśnia "The Hill".

Jednak problem pojawi się, jeśli Trump będzie chciał zawrzeć nowe umowy w miejsce anulowanych; nakłonienie Kanady i Meksyku do podjęcia nowych negocjacji, wypracowanie porozumienia i ratyfikowanie go przez Kongres zajmuje zazwyczaj całe lata - pisze gazeta.

Trump napotka też najpewniej opór Kongresu, gdy będzie chciał wprowadzić w życie plan nałożenia karnych ceł na firmy przenoszące część procesu produkcji za granicę. To w gestii Kongresu, a nie prezydenta, leży nakładanie takich taryf celnych - wyjaśnia "The Hill".

Prezydent elekt zapowiedział też, że już 20 stycznia - czyli w dniu, w którym prezydent zostanie zaprzysiężony - skorzysta z prezydenckich dekretów, by zlikwidować reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych zwaną Obamacare.

Odwołać w całości ustawę regulującą Obamacare może tylko Kongres, ale Trump oddelegował już wiceprezydenta elekta Mike'a Pence'a do rozmów z Republikanami w obu izbach, aby nakłonić ich do szybkiego głosowania nad odwołaniem tej reformy. Republikanie mają większość zarówno w Izbie Reprezentantów jak i Senacie, więc przeforsowanie zmian nie będzie zapewne stanowiło problemu.

Jednak bez zgody Kongresu nowy prezydent będzie na razie mógł tylko ograniczyć niektóre zapisy Obamacare, jak znieść wymóg, by ubezpieczyciele pokrywali koszty antykoncepcji, co byłoby dużym zwycięstwem dla konserwatywnego skrzydła Partii Republikańskiej - pisze dziennik Kongresu.

Jak dotąd sam Trump nie podał żadnych szczegółów swego planu reformy tego rynku, którego obroty wynoszą rocznie 3 biliony dolarów. Odwołanie Obamacare odebrałoby polisy ubezpieczeniowe około 20 milionom ludzi, powiększając armię nieubezpieczonych do blisko 50 mln.