Specjalna grupa zadaniowa (East StratCom Taskforce), powołana w ramach struktur unijnej dyplomacji, czyli Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ), uważa za "bardzo prawdopodobne", że "Rosja będzie podejmować próby wpływania na wybory w Europie podobnie jak (wcześniej) w USA" - podał niemiecki tygodnik w poniedziałek na stronie internetowej, powołując się na zaznajomionego ze sprawą przedstawiciela ESDZ.

Grupa zadaniowa, powstała na zlecenie szefów państw i rządów UE, od września 2015 roku udokumentowała ok. 2 500 przykładów dezinformacji. Według źródła "trwa zakrojona na bardzo szeroką skalę i przynajmniej w części zorganizowana kampania dezinformacyjna wymierzona w UE, jej polityków i jej zasady", a celem ataków jest najczęściej niemiecka kanclerz Angela Merkel, m.in. z powodu polityki imigracyjnej jej rządu i popierania unijnych sankcji wobec Rosji.

Dla Rosji propaganda to "część polityki państwowej" i "militarne narzędzie" - podkreśla informator "Spiegla". Kreml sprawuje bezpośrednią kontrolę nad mediami i codziennie "wyznacza, o czym wolno im pisać, a o czym nie". Dobre zachowanie jest nagradzane - dodaje, jako przykład podając wyróżnienie rosyjskich dziennikarzy za napisanie, że na Ukrainie nie ma rosyjskich żołnierzy czy że Rosja jako jedyne mocarstwo walczy w Syrii z Państwem Islamskim, nie popełniając przy tym zbrodni wojennych.

Rosja próbuje też pisać na nowo historię drugiej wojny światowej, a także rozpowszechnia zarówno teorie spiskowe, np. dotyczące zestrzelenia samolotu pasażerskiego nad wschodnią Ukrainą, jak i "niepoważne kłamstwa" - np. o tym, że w UE zakazano lepienia bałwanów ze względu na ich rzekomo rasistowską wymowę.

Według źródła "Spiegla" rosyjskie media w sposób "bardzo stronniczy i wprowadzający w błąd" relacjonowały wydarzenia takie jak kampania przed brytyjskim referendum w sprawie wystąpienia z UE oraz wybory prezydenckie w Austrii i USA. Przed referendum w Holandii w sprawie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą pojawiło się też nagranie wideo, według którego Holandii rzekomo groziły ataki terrorystyczne w przypadku poparcia umowy.

Propaganda w rosyjskich mediach nie jest zjawiskiem marginalnym; jest rozpowszechniana w porach największej oglądalności w najważniejszych programach. Wiodącą rolę odgrywają też rosyjskie media o zasięgu międzynarodowym, takie jak portal Sputnik News czy stacja telewizja Russia Today - podkreśla źródło w ESDZ. Pomniejsze media i portale internetowe powielają informacje za bardziej znanymi. Do rozpowszechniania nieprawdziwych informacji zaprzęgnięte są również organizacje pozarządowe, think tanki i tzw. fabryki trolli internetowych, w których setki specjalnie zatrudnionych do tego osób zalewają media społecznościowe i portale informacyjne komentarzami o wyznaczonej treści.