Według pierwszych informacji przekazywanych przez agencje informacyjne, Michaił Tołstych poniósł śmierć w eksplozji bomby-pułapki podłożonej w jego biurze w Doniecku. Informację potwierdził rzecznik ministerstwa obrony samozwańczej Republiki Donieckiej – podaje rosyjska agencja RIA Novosti.

„Giwi” był dowódcą batalionu Somali oskarżanym przez ukraińskie służby o popełnianie zbrodni wojennych na cywilach i wojskowych. Zarzuty dotyczyły również samego Tołstycha. W internecie można znaleźć nagranie, na którym widać, jak traktuje wziętych do niewoli ukraińskich żołnierzy. „Giwi” bił ich, odcinał pagony z ich mundurów i kazał im je zjadać, a z kontekstu ukazanych na nagraniu sytuacji i słów, jakie na nim padały, wynikało, że jeńcy byli również rozstrzeliwani. Kamerzysta w pewnym momencie pokazał ciało zabitego żołnierza.

Według ukraińskich mediów, Tołstych miał również rozmawiać przez telefon z ojcem jednego z ukraińskich żołnierzy i powiadomić go, żeby więcej do syna nie dzwonił, bo - jak stwierdził - „nie ma go już, zastrzeliłem go”. Ukraińskie władze wielokrotnie zapowiadały, że postawią separatystę przed sądem.

Śmierć Michaiła Tołstycha przypomina zamach na innego separatystycznego dowódcę, z października 2016 roku, kiedy to w wybuchu bomby podłożonej w windzie w bloku w centrum Doniecka zginął Arsen Pawłow używający pseudonimu Motorola. Pawłow przyznał się w jednym z wywiadów do zabicia 15 ukraińskich jeńców, a w sierpniu 2014 roku kierował również pod adresem Polski groźby za odmowę wpuszczenia w polską przestrzeń powietrzną samolotu z rosyjskimi ministrem obrony na pokładzie.