Jednym z tych agentów miał być Eduard Szyszmakow vel Szyrokow, który w 2014 jako ówczesny attache wojskowy ambasady Rosji w Warszawie został wydalony z Polski wraz z grupą rosyjskich dyplomatów. Jak oświadczył Milivoje Katnić, celem spisku było objęcie władzy przez opozycję i wstrzymanie integracji Czarnogóry z NATO. Teraz wiemy, że zaangażowane (w to) były instytucje państwowe Rosji. Do instytucji państwowych Rosji należy zbadanie tego - powiedział niezależnej telewizji Prva. Zaznaczył, że Szyszmakow był głównym koordynatorem spisku.

W sprawie tej, którą władze śledcze podjęły w następstwie zeznań skruszonych spiskowców Mirko Velimirovicia i Aleksandara Sindjelicia, aresztowano w Czarnogórze około 20 serbskich nacjonalistów. Cytując źródła bliskie dochodzeniu brytyjski dziennik "Daily Telegraph" podał, że na kilka miesięcy przed planowanym terminem zamachu będący oficerami wywiadu wojskowego GRU Szyszmakow i Władimir Popow - którzy są obecnie poszukiwani przez Interpol - przybyli do Serbii, gdzie dysponowali dostępem do dużych sum pieniędzy i zabezpieczonymi przed podsłuchem telefonami komórkowymi.

Na głównego wykonawcę planowanej akcji wybrali Sindjelicia, który zeznał, że do spisku wciągnęli go "dwaj nacjonaliści z Rosji", których spotkał na wschodniej Ukrainie. Sindjelić przekazał Velimiroviciowi 30 tys. euro na zakup 50 karabinów i trzech skrzynek amunicji. Zamachowcy planowali podjąć szturm parlamentu z zamiarem zabicia premiera w trakcie odbywającego się przed budynkiem wyborczego wiecu opozycyjnego prorosyjskiego Frontu Demokratycznego. Velimirović doszedł jednak do wniosku, że nie może uczestniczyć w tak krwawym przedsięwzięciu i sam zgłosił się na policję.

Sekretarz prasowy prezydenta Władimira Putina Dmitrij Pieskow zaznaczył, że Kreml odnosi się skrajnie negatywnie do wypowiedzi na ten temat prokuratora Czarnogóry ds. przestępczości zorganizowanej Milivoje Katnicia. Z całą odpowiedzialnością oświadczamy, że nie może być mowy o związku oficjalnej Moskwy i strony rosyjskiej z jakimiś wewnętrznymi wydarzeniami w Czarnogórze - powiedział Pieskow.

Wyraził ubolewanie, że "tego rodzaju oskarżenia wygłaszają wysokiej rangi przedstawiciele" Czarnogóry. Oświadczył też, że są to słowa zbyt poważne, by je wygłaszać, nie popierając ich żadnymi wiarygodnymi informacjami. Rosja - zapewnił rzecznik Kremla - nie ingerowała i nie ingeruje w sprawy wewnętrzne innych państw. Pieskow zauważył, ze z Czarnogórą Moskwę wiążą bardzo dobre relacje.

Także zef MSZ Rosji Siergiej Ławrow określił doniesienia o domniemanym udziale organów rosyjskiego państwa w próbie przewrotu w Czarnogórze jako gołosłowne. Ławrow przywołał oskarżenia pod adresem Moskwy dotyczące ataków hakerskich i oznajmił, że Rosji nie przedstawiono jakiegokolwiek faktu w sprawie żadnego z tych gołosłownych oskarżeń.