Dostaliśmy sygnał, że Kim Dzong Un wydał w grudniu 2014 roku rozkaz zabicia Kim Dzong Nama - relacjonował Czoi Sung Jung, przedstawiciel grupy obywateli Korei Południowej, których rodziny zostały lata temu porwane przez służby komunistycznego reżimu.

Czoi podkreślił, że za zabójstwem przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej stoi jednostka wojskowa nr 810, która jest również znana jako krajowy instytut biotechnologii. Powstają tam m.in. nawozy wykorzystywane w rolnictwie. Jednak według Czoja instytutu od dawna przygotowywał się do zabicia Kim Dzong Nama. W tym celu przeprowadzono eksperymenty na ok. 20 więźniach politycznych ważących 80-90 kg.

Czoi nie podał jednak jak zdobył te informacje - podkreśla Yonhap. Pod koniec zeszłego tygodnia rzecznik południowokoreańskiego ministerstwa ds. zjednoczenia podawał, że za zabójstwem Kim Dzong Nama stoi reżim Korei Północnej. Już wcześniej południowokoreańska agencja wywiadowcza informowała o swoich podejrzeniach, że za atakiem na Kim Dzong Nama stały dwie agentki wywiadu Korei Północnej. Wywiad przekazał południowokoreańskim deputowanym, że Kim Dzong Un wydał rozkaz zabicia swego przyrodniego brata i że taką próbę podjęto już w 2012 roku.

45-letni Kim Dzong Nam 13 lutego został zaatakowany i otruty na lotnisku w Kuala Lumpur, skąd chciał odlecieć do Makau. Zmarł w drodze do szpitala. Niektóre media podawały, że został ukłuty "zatrutymi igłami", inne przekazywały, że powiedział lekarzom, iż ktoś prysnął mu w twarz sprayem.