Podczas odbywającego się za zamkniętymi drzwiami spotkania Krajowa Służba Wywiadowcza (NIS) powiadomiła, że cztery z ośmiu osób podejrzanych o udział w morderstwie przyrodniego brata przywódcy komunistycznego reżimu Kim Dzong Una pracowały dla północnokoreańskiego ministerstwa bezpieczeństwa państwowego; dwie inne dla MSZ - podała południowokoreańska agencja prasowa Yonhap powołując się na źródła wśród parlamentarzystów.

Poza sprawą zabójstwa Kim Dzong Nama NIS zreferowała też sytuację dotyczącą programu nuklearnego Korei Północnej. Z informacji służb specjalnych wynika, że Pjongjang jest gotowy do przeprowadzenia kolejnych testów z bronią atomową. Infrastruktura potrzebna do tego typu eksperymentów jest utrzymana w dobrym stanie, nawet w okresie zimowym - podkreślono. Do testu może dojść w każdej chwili - ostrzega NIS.

Kim Dzong Nam został zabity 13 lutego na lotnisku w stolicy Malezji Kuala Lumpur. Do zgładzenia mężczyzny, który od lat mieszkał poza Koreą Płn., wykorzystano gaz bojowy VX. W związku z morderstwem zatrzymano trzy osoby: Indonezyjkę, Wietnamkę i obywatela Korei Płn. Według południowokoreańskich służb wywiadowczych rozkaz zabicia swego przyrodniego brata wydał Kim Dzong Un i taką próbę podjęto już w 2012 roku.