Sprawę propagandowego wykorzystywania przez proputinowskie rosyjskie portale informacji o pracy Mychajło Chomiaka, dziadka Freeland, w gazecie Krakivski Visti, wychodzącej w Krakowie podczas niemieckiej okupacji, opisał szeroko w środę dziennik The Globe and Mail.

Jak podaje gazeta informacja o pracy Chomiaka w czasie wojny w Krakowie znalazła się w opublikowanym w 1996 r. Journal of Ukrainian Studies naukowym artykule, który napisał John-Paul Himka, wuj Freeland. Himka bynajmniej nie ukrywał, że w poświęconej ukraińskiej kulturze krakowskiej gazecie ukazywały się teksty propagandowe i antysemickie. Wspomniano też niezweryfikowaną informację, że cały zespół wydawców pomagał w wydawaniu fałszywych papierów dla członków podziemia. Jak powiedział Himka w wypowiedzi dla "The Globe and Mail", Chomiak nie podpisywał swym nazwiskiem żadnych tekstów i nie zajmował się polityką wydawniczą.

Freeland była świadoma charakteru pracy dziadka, odkąd po jego śmierci w 1984 r. znaleziono te informacje w jego osobistych papierach.

Jeszcze w miniony poniedziałek minister w rozmowach z dziennikarzami podkreśliła, że obecne insynuacje to część rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej. Powołała się na amerykańskich polityków i kanclerz Niemiec Angelę Merkel, którzy wielokrotnie podkreślali, że Rosjanie próbują zdestabilizować zachodnie demokracje. - Nie powinno być zaskoczeniem, że takie same zabiegi są stosowane wobec Kanady - mówiła Freeland. Jej wypowiedź szeroko cytują kanadyjskie media.

Szefową dyplomacji wsparła opozycja. Cytowany w The Globe and Mail Peter Kent, zajmujący się w partii konserwatywnej sprawami polityki zagranicznej, powiedział, że Rosjanie próbują oczerniać Freeland.

W czwartek na stronie internetowej The Washington Post ukazał się artykuł, w którym przypomniano, że rzecznik rosyjskiej ambasady w Ottawie, Kirył Kalinin krytykował Freeland za to, że unika ona jakoby "odpowiedzi na to, czym zajmował się w Krakowie jej dziadek".

The Washington Post podkreśla, że wiele z artykułów o Freeland wydaje się powstawać z inspiracji niejakiego Johna Helmera, dziennikarza pracującego w Moskwie, "opisywanego przez byłego ambasadora Kanady w Rosji Jeremy'ego Kinsmana jako wyznawca spiskowych teorii". Gazeta dodaje, że "Kinsman mówił, iż rząd rosyjski jest przekonany, że polityka Kanady jest +prowadzona przez rusofobicznych kanadyjskich Ukraińców+".

Freeland, obecna minister spraw zagranicznych Kanady, a przedtem minister ds. handlu międzynarodowego z sukcesem negocjująca finał umowy o wolnym handlu Kanada – UE, pochodzi z ukraińskiej rodziny. Krytykowała Rosję za aneksję Krymu i od 2014 r. znajduje się na liście polityków niewpuszczanych do Rosji.

Kanada od lat ma spór z Rosją o granicę w Arktyce, a stosunki dyplomatyczne obu krajów są trudne. Od 1992 r. kraj ten aktywnie wspiera niepodległą Ukrainę.

W poniedziałek ministrowie spraw zagranicznych i obrony poinformowali, że rząd Kanady przedłuża do końca marca 2019 r. operację UNIFIER, misję szkoleniową na Ukrainie. Szkolenia dotyczą zarówno działań niewielkich zespołów wojskowych, pracy saperów, jak pracy zespołów medycznych i modernizacji systemów logistycznych. Jak podano we wspólnym komunikacie obojga ministrów, kanadyjskie siły zbrojne "z czasem będą przekształcać swe działania we wsparcie strategicznej reformy instytucjonalnej ukraińskich sił obronnych”.

Od stycznia 2014 r. Kanada udzieliła pomocy Ukrainie w wysokości ponad 700 mln dolarów. Jak mówiła cytowana w komunikacie Freeland, Kanada pomaga Ukrainie "aby utrzymać i chronić ukraińską suwerenność, jak też by pomagać we wdrażaniu kluczowych reform".

Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego jest ponad 1,2 mln. Kanadę zamieszkuje 35 mln ludzi.

Freeland była dziennikarką na Ukrainie, pisała dla Financial Times, The Washington Post i The Economist. Była też szefową moskiewskiego biura Financial Times. Jest autorką książki opisującej przejście Rosji od komunizmu do kapitalizmu (Sale of the Century, 2000) i nagradzanych „Plutokratów” z 2012 r.(The Rise of the New Global Super-Rich and the Fall of Everyone Else).