Rozporządzenie – jak zaznaczył prezydent Trump – "ma na celu poprawę efektywności działań rządu federalnego. Chodzi o wykluczenie sytuacji, gdy różne resorty powielają te same zadania, a także o rozwiązanie niepotrzebnych agencji, odejście od archaicznych metod zarządzania i likwidację przerostów kadrowych".

- Rozpoczynamy spóźniony proces restrukturyzacji resortów i agencji  – powiedział Trump po podpisaniu rozporządzania, które jest kolejnym krokiem mającym uczynić z administracji federalnej strukturę "skuteczną, oszczędną i odpowiedzialną wobec społeczeństwa". Rozporządzenie przewiduje nie tylko radykalną redukcję etatów, ale również ograniczenie liczby regulacji określających ramy i zasady działalności rządu federalnego. - Miliardy i miliardy dolarów są marnowane na poczynania nie przynoszące żadnych efektów – zaznaczył prezydent.

Podczas kampanii wyborczej Donald Trump obiecał swoim zwolennikom "osuszenie (waszyngtońskiego - PAP) bagna". Podpisanie rozporządzenia o reorganizacji struktur władzy wykonawczej ma na celu wywiązanie się z tej obietnicy, ale wiąże się też z programem cięć budżetowych. Trump zamierza zaprezentować w czwartek projekt budżetu rządu federalnego na kolejny rok. Rok budżetowy 2018 r. rozpocznie się w USA 1 października bieżącego roku.

Pierwszy projekt budżetu przedstawiony przez nowego prezydenta przewiduje wydatki w roku budżetowym 2018 na poziomie ponad 4 bilionów dolarów. Budżet Trumpa - zdaniem ekspertów, którzy zapoznali się z końcowym projektem - przewiduje największą od zakończenia II wojny światowej redukcję federalnego aparatu urzędniczego.

Oprócz zwiększenia nakładów na obronę o 54 mld tj. prawie 10 proc., budżet zakłada drakońskie cięcia wydatków rządowych przeznaczonych na działalność innych resortów; m.in. o 37 proc. ma być zmniejszony budżet Departamentu Stanu i Agencji Rozwoju Międzynarodowego USAID.

Aby wejść w życie, planowany budżet rządu federalnego musi być zaakceptowany głosami przynajmniej 60 senatorów w 100 osobowym Senacie Stanów Zjednoczonych.