Agencja zwraca uwagę, że Trump nie powiedział, iż Asad powinien odejść. Zrobił to natomiast szef dyplomacji USA Rex Tillerson.

-  Sądzę, że to, co zrobił Asad, jest straszne. Myślę, że to, co stało się w Syrii, jest zniewagą dla ludzkości, a on (Asad) tam jest i sądzę, że kieruje sprawami, więc coś powinno się stać - cytuje Trumpa Reuters.

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson oświadczył tego dnia, że nie widzi żadnej roli dla prezydenta Asada w rządzeniu narodem syryjskim. Podkreślił, że rząd USA nie ma żadnych wątpliwości, iż to Asad jest odpowiedzialny za wtorkowy atak chemiczny. Wezwał Rosję, by ponownie rozważyła swe poparcie dla syryjskiego reżimu.

Reuters odnotowuje wypowiedź "wysokiego rangą przedstawiciela Departamentu Stanu USA", który poinformował, zastrzegając sobie anonimowość, że Tillerson rozmawiał w środę telefonicznie o ataku chemicznym w Syrii z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Według tego źródła, strona amerykańska chciała się dowiedzieć, co sądzi o tym Rosja.

Trump powiedział w czwartek, że od czasu chemicznego ataku w Syrii nie rozmawiał z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem; nie wykluczył, że do takiej rozmowy może dojść.

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w ataku chemicznym na miejscowość Chan Szajchun w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci.

USA i inne kraje zachodnie oskarżają o ten atak siły prezydenta Asada, czemu władze w Damaszku zaprzeczają. Sprzymierzeni z Asadem Rosjanie twierdzą, że ofiary śmiertelne były rezultatem zaatakowania przez syryjskie lotnictwo składu wojskowego rebeliantów, w którym produkowana była broń chemiczna. Wersję tę odrzucają Amerykanie jako niewiarygodną.

Reuters poinformował w czwartek, powołując się na anonimową osobistość amerykańską, że Pentagon i Biały Dom szczegółowo omawiają opcje militarne w odpowiedzi na atak z użyciem trującego gazu w Syrii. Opcje te mogą obejmować uziemienie samolotów wykorzystywanych przez siły Asada. Jest też opcja użycia pocisków manewrujących.

Reuters odnotowuje, że owa osobistość oficjalna nie wypowiedziała się na temat prawdopodobieństwa akcji militarnej.

W środę Trump, zapytany, czy atak na Chan Szajchun stanowi przekroczenie „czerwonej linii”, odparł, że atak „przekroczył wiele, wiele linii”. Odmówił odpowiedzi na pytanie, jaka będzie jego reakcja na masakrę. Powiedział, że „w przeciwieństwie do swoich poprzedników nie będzie mówił, co zrobi i kiedy to zrobi”.