Wszyscy obecni członkowie YSK zostali nominowani przez rządzącą Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Od ich decyzji nie ma odwołania. Dlatego nie za bardzo wierzę, aby opozycji udało się uzyskać pozytywną decyzję w tej sprawie - powiedział PAP wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie w Grazu, w Austrii, Kerem Oktem.

Zarówno Partia Ludowo-Republikańska (CHP), jak i lewicowa prokurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (HDP) kwestionują rezultat niedzielnego referendum. Twierdzą, że kontrowersyjna decyzja YSK, która tuż przed rozpoczęciem liczenia głosów oświadczyła, iż niepodstemplowane karty do głosowania będą uznawane za ważne, jest nielegalna.

Według jednej z poprawek do ustawy dotyczącej wyborów z 2010 r. "karty do głosowania bez oficjalnej pieczęci są nieważne" - powiedział PAP turecki prawnik Burcak Unsal, współpracujący z CHP. "To jest obowiązkowa klauzula tej ustawy, która nie może być dowolnie interpretowana. Karty powinny być podstemplowane przez szefa komisji wyborczej każdego lokalnego punktu wyborczego tuż przed rozpoczęciem głosowania" – tłumaczył.

Dodał, że kilkakrotnie w przeszłości YSK nakazywała powtórzenie głosowania na podstawie właśnie tego paragrafu, w tym przynajmniej raz w sporze między AKP a HDP, na korzyść tej pierwszej.

Referendum dotyczące zmian w konstytucji i wzmocnienia urzędu szefa państwa zostało wygrane przez pomysłodawcę projektu i założyciela AKP, prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, minimalną różnicą ok. 1,3 miliona głosów. Nikt nie wie, ile było niepodstemplowanych kart do głosowania, uznanych za ważne, ani jak wpłynęło to na wynik.

Z tego, co słyszę, chodzi o dwa rodzaje pieczątki. Jedna powinna być na kopercie, druga na karcie do głosowania. Podobno w wielu przypadkach brakuje albo jednej z nich, albo nawet obu. Ale najważniejsza jest oczywiście ta na karcie - powiedział PAP profesor nauk politycznych ze stambulskiego Uniwersytetu Koc, Ali Carkoglu.

Według niego istnieje możliwość, że YSK zgodzi się na ponowne przeliczenie głosów, co nie jest bardzo skomplikowane i zajęłoby maksymalnie jeden dzień. Carkoglu nie wierzy jednak, by komisja zaakceptowała powtórkę referendum. Już teraz YSK twierdzi, że podobna sytuacja z kopertami miała miejsce kilka razy i że nie rozumie reakcji opozycji. Myślę, że komisja podtrzyma wyniki referendum i powie, że nie widzi w aferze z kartami żadnego problemu - skomentował politolog.

Także Ahmet Sozen, wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie Wschodniośródziemnomorskim w Famaguście, w tureckiej części Cypru, uważa, że opozycja nie odniesie w tej sprawie sukcesu. "Według mnie nie mają żadnej szansy. W Turcji panuje stan wyjątkowy, który właśnie został przedłużony. Nie wierzę, aby w takiej atmosferze unieważniono głosowanie" – powiedział Sozen.

Ze Stambułu Agnieszka Rakoczy (PAP)

ara/ cyk/ kar/