Dwaj francuscy obywatele - 23-letni Clement B. i 29-letni Mahiedine M. - przygotowywali się do "agresywnych, nieuchronnych działań na terytorium Francji" - dodał Francois Molins na konferencji prasowej. Przyznał jednak, że władze nie są na razie w stanie ustalić, kiedy i gdzie chcieli zaatakować, ani kto miał być celem zamachu.

Agencja AFP pisze, że w ub. tygodniu władze ostrzegły ochronę kandydatów w wyborach prezydenckich przed dwoma niebezpiecznymi mężczyznami i rozdały ich zdjęcia. Pierwsza tura wyborów we Francji odbędzie się w niedzielę. Francuskie media spekulują, że podejrzani planowali zaatakować przynajmniej dwóch kandydatów. Według mediów chodziło m.in. o konserwatystę Francois Fillona.

W Marsylii, w mieszkaniu aresztowanych mężczyzn, funkcjonariusze znaleźli trzy kilogramy TATP, czyli materiałów wybuchowych wykorzystywanych przez dżihadystów, granat, kilka sztuk broni, w tym pistolet maszynowy, amunicję i flagę IS - wyjaśnił prokurator. Dodał, że mężczyźni poznali się w więzieniu, gdzie dzielili celę. Byli znani policji jako osoby zradykalizowane.

Molins wyjaśnił, że Mahiedine M. próbował skontaktować się z IS, aby przekazać tej organizacji terrorystycznej nagranie wideo, w którym obiecywał jej wierność. Według prokuratora Clement B. zradykalizował się w 2007 roku, gdy wszedł w kontakt ze społecznością czeczeńską.

W dżihadystycznych zamachach we Francji od 2015 roku zginęło 238 osób. Według rządu od początku 2016 roku służby zapobiegły ok. 20 próbom ataków. Szef francuskiego MSW Matthias Fekl poinformował we wtorek, że podczas pierwszej i wyznaczonej na 7 maja drugiej tury wyborów bezpieczeństwa strzec będzie ponad 50 tys. policjantów, żandarmów i żołnierzy.