Korespondent dziennika "Le Figaro" zwraca uwagę na "kontrast (między wizytą Macrona) a chłodem, jaki bił z początkowej fazy współpracy Merkel z (poprzednim prezydentem Francji Francois) Hollande'em".

Julie-Marie Leconte z radia publicznego France Info podkreśla, że "jej niemieccy koledzy nie przypominają sobie, by ktokolwiek poza (byłym prezydentem USA) Barackiem Obamą był w Berlinie witany równie gorąco".

Komentatorzy są jednak ostrożniejsi w ocenie konkretnych rezultatów wizyty Macrona. - Za podobnie formułowanymi zdaniami widać bardzo różne niuanse  – ostrzega Nicolas Barotte na łamach "Le Figaro". - Rząd niemiecki za "nierealistyczne" uważa propozycje nowego prezydenta (Francji) w sprawie budżetu czy powołania ministra finansów strefy euro - wyjaśnia.

Ponadto - przypomina Barotte - "Macron wierzy w możliwość zmiany obecnych traktatów (UE), by projekt europejski nabrał treści, z kolei Niemcy, porażone odrzuceniem przez Francuzów projektu konstytucji europejskiej w referendum w 2005 roku, podchodzą do tego tematu z większą rezerwą".

Barotte dodaje jednak, podzielając ocenę innych francuskich komentatorów, że "Merkel uchyliła nieco drzwi w poniedziałkowy wieczór", a dziennik "Le Monde" twierdzi wręcz, że "Merkel i Macron gotowi są do zmiany traktatu, aby zreformować Europę".

Prasa francuska zauważa, że podczas berlińskiego spotkania rzadko padała nazwa "Unia Europejska". Najczęściej posługiwano się pojęciem "Europy" i mówiono o "strefie euro".

Być może wynika to z tego, że - jak przypomina Pauline Theveniaud w "Le Parisien" - "Emmanuel Macron w czasie kampanii wbijał (wyborcom) do głowy, że pragnie większej integracji strefy euro, że chciałby dla niej wspólnego zarządzania i niezależnego (od UE) budżetu". Sugerując, że ta koncepcja oznacza zdecydowany podział UE na strefę euro i grupę państw drugiej kategorii, komentatorka przewiduje, że te "ambicje nowego prezydenta Republiki Francuskiej napotkać mogą na poważny opór 27 (krajów UE), łącznie z Niemcami".

Publicyści podkreślają, że ich rozważania muszą zostać zweryfikowane przez rzeczywistość, gdyż - jak przyznał sprawozdawca stacji BFMTV - "niewiele przedostało się (do wiadomości publicznej) z tego spotkania".

Przypominają przy tym, że zarówno Hollande, jak i inny były prezydent Francji Nicolas Sarkozy mieli projekty reformy UE i ożywienia oraz zrównoważenia stosunków Paryż-Berlin, ale nic z tego nie wyszło. - Czy po duecie "Merkozy" (Merkel i Sarkozy) i "Merkollande" (Merkel i Hollande) będziemy wreszcie mieli "Macrel" (Macron i Merkel)? – zapytał żartobliwie komentator France Info Guy Birenbaum.