W piątek w Izbie Gmin kanadyjskiego parlamentu odbyło się drugie czytanie ustawy "o sprawiedliwości dla ofiar skorumpowanych zagranicznych polityków – ustawy Magnitskiego". Nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiego prawnika Siergieja Magnitskiego, który tropił korupcję w Rosji. Magnitski został aresztowany pod zarzutem przestępstw podatkowych i zmarł w rosyjskim więzieniu w listopadzie 2009 r., w wyniku pobicia. Podobne ustawy mają już Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Estonia. Jak podawał na swojej stronie internetowej w piątek dziennik "The Globe and Mail", kanadyjska ustawa, którą czeka jeszcze kilka poprawek, może wejść w życie do końca br.

W środę minister spraw zagranicznych Chrystia Freeland poinformowała, że rząd w Ottawie wspiera ustawę Magnitskiego.

W czwartek kanadyjskie media szeroko informowały o stanowisku ministerstwa spraw zagranicznych Rosji. Rosja ostrzega rząd w Ottawie, iż postrzega aktywne wsparcie dla kanadyjskiej wersji amerykańskiego Magnitski Act, który zawiera fikcyjne zarzuty przeciwko Rosji, dotyczące przestrzegania praw człowieka, jako rażąco nieprzyjazny krok - podawano.

- Jeśli kanadyjski parlament przyjmie taką legislację dotyczącą sankcji, relacje między naszymi krajami, które i tak obecnie przechodzą trudny czas, znacząco się pogorszą - dodano.

Niemniej parlament zajął się ustawą w piątkowe popołudnie. Liberalny deputowany Robert Nault, który jest przewodniczącym komisji spraw zagranicznych, przypomniał, że w raporcie ze swoich prac komisja rekomendowała zaostrzenie sankcji jako istotnego narzędzia kanadyjskiej polityki zagranicznej.

Projekt będzie jeszcze przedmiotem prac parlamentarnych i, jak mówił Nault, wśród poprawek znajdzie się jeszcze m.in. prawo do odwołania od decyzji kanadyjskich władz. Wśród proponowanych sankcji jest możliwość zarówno niewpuszczenia do Kanady osób, wobec których istnieją wiarygodne dowody, że naruszają prawa człowieka – w tym uniemożliwiają dochodzenia w sprawie korupcji - jak i zajęcia ich majątku znajdującego się na terenie Kanady.

Prace nad ustawą toczą się od roku, najpierw w Senacie, ponieważ projekt został zgłoszony przez senator Raynell Andreychuk. W preambule do projektu podkreślono, że Magnitski, który ujawnił największe przestępstwo finansowe w historii Rosji, został zatrzymany bez procesu, torturowany (...), a władze rosyjskie nie przeprowadziły żadnego skrupulatnego, niezależnego i obiektywnego dochodzenia. Projekt zawiera odniesienie do Polski, podkreślając, że legislatury Stanów Zjednoczonych, Parlamentu Europejskiego, Zjednoczonego Królestwa, Włoch, Polski i Kanady przyjęły rozwiązania i uchwały potępiające traktowanie Magnitskiego.

W grudniu 2010 r. o wszechstronne wyjaśnienie sprawy śmierci Magnitskiego zwróciła się do rosyjskich organów ścigania sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Była to część międzynarodowej akcji parlamentarnej w tej sprawie.

Pewnym wyjaśnieniem ostrej reakcji Rosji jest piątkowe wystąpienie Randalla Garrisona, polityka opozycyjnej Nowej Partii Demokratycznej. Przypomniał, że bliscy współpracownicy prezydenta Rosji mieli lub mają duże inwestycje w Kanadzie. Wśród nich jest Oleg Dieripaska, były większościowy udziałowiec producenta części samochodowych Magna International, który niedawno próbował kupić większościowe udziały w hucie aluminium w Quebeku, czy Roman Abramowicz, którego firma Evraz inwestuje w przemysł stalowy w Kanadzie. - Można też wspomnieć Uranium One, jedną z największych firm wydobywczych uranu w Kanadzie, która należy do firm powiązanych z (rosyjskim prezydentem Władimirem - PAP) Putinem - mówił Garrison.

Drugie czytanie w Izbie Gmin nastąpiło tydzień po publikacji materiału kanadyjskiej telewizji publicznej CBC na temat odnalezienia w kanadyjskich bankach śladów po transferach części pieniędzy z tych samych 230 mln dolarów, które tropił Magnitski. Dziennikarskie śledztwo zaczęło się od dokumentów przekazanych przez brytyjskiego biznesmena Billa Browdera, byłego szefa funduszu Hermitage Capital. Fundusz był inwestycją Browdera i został mu, jak to sam Browder określał, ukradziony w 2007 r. przez rosyjski gang kierowany przez Dmitrija Klujewa. Przestępcza organizacja przejęła w podobny sposób inne firmy, a następnie z ich wykorzystaniem wyłudziła prawie 230 mln dolarów ze zwrotów podatkowych. Browder, który zatrudniał Magnitskiego, od dawna rozmawiał z kanadyjskimi politykami na temat możliwych rozwiązań prawnych.

z Toronto Anna Lach